Małgorzata Ślęzak: Liczę na to, że pokażemy charakter

51325a8f2fb246_02230589

Małgorzata Ślęzak w ubiegłym sezonie razem z drużyną KSZO Ostrowiec Św. wywalczyła awans do ORLEN Ligi, a w tym roku jej wybór padł na pierwszoligowy ŁKS. – Mam nadzieję, że powalczymy w tej lidze – mówi przyjmująca łodzianek.

 

Waszym nowym trenerem został Maciej Bartodziejski. Co możesz powiedzieć o swojej współpracy ze szkoleniowcem ?

Małgorzata Ślęzak:Za dużo wcześniej o moim nowym trenerze nie wiedziałam. Jedynie to, czego dowiedziałam się od Dariusza Parkitnego, że współpraca może być podobna. Ogólnie uważam, że wszystko jest tak, jak być powinno. Dobrze się dogadujemy. Myślę, że teraz przyszedł czas na dopracowanie tego, nad czym pracowałyśmy. Byłyśmy na obozie sportowym, tam mocno trenowałyśmy. Teraz jest moment na to, aby ćwiczyć konkretne ustawienia. Wszystkie turnieje, gry kontrolne są temu podporządkowane.

Wczoraj rozegrałyście sparing z Budowlanymi Toruń. Na jakim etapie są przygotowania zespołu do sezonu ?

- To jeszcze nie jest nawet jeden procent naszych możliwości (śmiech). Teraz jest to taki poziom „poobozowy”. Jesteśmy trochę zmęczone. Jutro mamy jeszcze zajęcia na siłowni. Później będziemy miały weekend przerwy więc mam nadzieję, że w tym czasie odpoczniemy. Potem wracamy znowu do pracy. Prawdopodobnie we wrześniu czeka nas jeszcze jeden obóz treningowy. Myślę, że wtedy skupimy się na detalach. Wiadomo, wszystkiego na raz nie dopracujemy, na to potrzeba trochę czasu. Potencjał w tym zespole jest na pewno, teraz jedynie trzeba wszystko poukładać, a to leży w gestii trenera.

Czy zostały już postawione jakieś cele na ten sezon dla łódzkiej drużyny ?

- Myślę, że o celach można mówić bardzo dużo. Mamy zespół, który jest połączeniem młodości z doświadczeniem, są tu zawodniczki, które mają już za sobą kilka lat kariery na tym poziomie rozgrywek. Mam nadzieję, że powalczymy w tej lidze, nie chcemy być zespołem do bicia. Liczę na to, że pokażemy charakter i sprawimy niejedną niespodziankę.

Czy nie żałujesz, że po wywalczeniu awansu do ekstraklasy, nie udało ci się trafić do zespołu z ORLEN Ligi ?

- Miałam możliwość pozostania w drużynie z Ostrowca Świętokrzyskiego, jednak postanowiłam spróbować swoich sił gdzieś indziej. Przez ostatnie dwa lata trochę przeszłam, jeżeli chodzi o zdrowie, choć teraz jest już wszystko w porządku. Poziom ORLEN Ligi jest naprawdę wysoki, a I liga daje mi możliwość realizowania się jeszcze przez kilka lat.

Czy miałaś wystarczająco dużo czasu, aby odpocząć po poprzednim sezonie? Grałaś przecież w finale I ligi…

- My bardzo szybko zakończyłyśmy poprzedni sezon, dzięki temu, że wywalczyłyśmy awans bezpośrednio. Było dużo czasu na odpoczynek i regenerację.

Czy nie obawiasz się, że kondycja żeńskiej siatkówki w Polsce, a także rozmiary obiektu przy ul. Skorupki sprawią, że hala może świecić pustkami ?

- Nie wiem, jak to tutaj wygląda, bo jestem pierwszy raz w Łodzi od dłuższego czasu. Ta hala jest dosyć duża, trybuny też są duże. Mam nadzieję, że wiele ludzi będzie przychodziło oglądać nasze mecze. Na pewno jednak liczę się z tym, że pojawią się puste miejsca na trybunach. Wierzę też, że utworzy się jakaś grupka kibiców, która będzie z nami zawsze, w tych lepszych i gorszych momentach.

Jakie są wasze plany treningowe na najbliższe tygodnie ?

- Od następnego tygodnia trenujemy nadal dwa razy dziennie. Później wkraczamy w fazę gier kontrolnych, sparingów. Będziemy starały się pracować nad taktyką, kombinacjami. Teraz jest to trochę taka walka ze sobą, z własnymi nogami. W Czarnym Dunajcu nie miałyśmy odpowiedniej pogody, ale i tak treningi dały nam się we znaki. Teraz odpoczniemy i zaczniemy pracować na pełnych obrotach.

Co, Twoim zdaniem, pokazał sparing z drużyną z Torunia ? Nad czym powinnyście pracować ?

- Myślę, że najlepiej widział to trener, patrząc z boku. Na pewno dostrzegam, że mamy nad czym pracować. Zaszły zmiany na niektórych pozycjach, to nie jest tak, że te dwanaście dziewczyn od razu będzie się doskonale rozumiało. Jeżeli chodzi o mnie, to przede wszystkim muszę zgrać się z Olą Filip. Potrzebujemy lepszej komunikacji i pewności siebie. W zespole są młode zawodniczki, które potrzebują uwierzyć w to, że potrafią.

Trener Bartodziejski miał dotychczas doświadczenie związane z pracą w PlusLidze. Czy podczas treningów jest to odczuwalne, są one dla was trudne pod względem fizycznym ?

- Myślę, że trener traktuje nas trochę inaczej. Gdyby prowadził te treningi tak samo jak z facetami, to pewnie teraz byśmy biegały ze sztangą po wszystkich schodach w hali (śmiech). Wiadomo, że przychodzą takie dni, że trener daje nam w kość. Trener jest na tyle doświadczony, że potrafi dostosować charakter treningu. Na pewno dla niego to też jest jakaś nauka, coś nowego, trzeba dać mu trochę czasu, aby poznał nas wszystkich.

rozmawiał Piotr Woźniak – www.siatka.org

©ŁKSFANS.PL