Agnieszka Wołoszyn: To jeszcze nie wszystko, na co nas stać

dcs_0130

Podopieczne Macieja Bartodziejskiego wygrały czwarty mecz z rzędu i znalazły się na czele tabeli I ligi. – Na niektórych pozycjach możemy dokonywać zmian i dzięki temu możemy zaskakiwać rywali – stwierdziła po zwycięstwie nad Silesią Agnieszka Wołoszyn.

Czy trudno było wam utrzymać koncentrację w meczu przeciwko mysłowiczankom, w spotkaniu, w którym praktycznie cały czas to wy byłyście na prowadzeniu?

Agnieszka Wołoszyn: – Wiadomo, że takie mecze wbrew pozorom są bardzo trudne. Wiele osób stawiało nas tutaj w roli faworyta, bo mamy w składzie doświadczone zawodniczki. Takie mecze trudno się gra, także z tego względu, że w lidze jesteśmy beniaminkiem, a jednak są w nas pokładane duże nadzieje. Chciałyśmy się lepiej pokazać po ostatnim ligowym pojedynku ze Spartą Warszawa, ponieważ uważam, że tamten mecz nam nie wyszedł. Tam skończyło się na zwycięstwie 3:2, ale powinnyśmy wygrać to spotkanie wyżej. Myślę, że w meczu przeciwko mysłowiczankom pokazałyśmy już trochę więcej naszych umiejętności. Nie jest to jeszcze wszystko, na co nas stać, nie gramy w kompletnym składzie. Jest nas tylko dziewięć, czekamy na powrót całej reszty zawodniczek. Młode siatkarki, które na co dzień z nami trenują, dzisiaj (w sobotę – przyp. red.) akurat brały udział w meczu II ligi.

Z drużyną Silesii Volley Mysłowice grałyście już przed sezonem, w turnieju o Puchar Commercecon….

- Tak, to prawda, ale takie turnieje przedsezonowe, sparingi nijak się mają do meczów o stawkę. Uważam, że w tym turnieju zawodniczki z Mysłowic zagrały zdecydowanie lepiej niż w dzisiejszym meczu ligowym. Trudno mi powiedzieć, dlaczego tak się stało. Możliwe, że te młode dziewczyny trochę były sparaliżowane wagą meczu, ale to najlepiej wie trener drużyny przeciwnej. Wydaje mi się, że trochę nie wierzyły w to, że mogą z nami wygrać.

Czy spodziewałaś się tak udanego dla was początku sezonu? Przed sezonem trudno było ocenić potencjał waszej drużyny, bo trener Maciej Bartodziejski dawał dużo okazji do gry najmłodszym zawodniczkom.

- Sparingi i mecze towarzyskie są po to, aby sprawdzić, jak każda z zawodniczek reaguje w danej sytuacji. Liczyłyśmy się z tym, że jak dojdzie do meczów ligowych, to występować będą te dziewczyny, które prezentują optymalną formę. Dzisiaj gramy takim zestawieniem, za tydzień czy za dwa przeciwko innemu rywalowi na boisko może wyjść ktoś inny. Wśród przyjmujących mamy szeroki wachlarz możliwości, a każda z tych dziewczyn może też zagrać na ataku. Na niektórych pozycjach możemy dokonywać zmian i dzięki temu możemy zaskakiwać rywali.

Ostatnio do waszego terminarza dołączyły mecze Pucharu Polski. W krótkim czasie rozegrałyście aż trzy pojedynki…

- Grałyśmy mecz w środę i w sobotę. Kolejny mecz przeciwko Jokerowi Świecie zaplanowany jest znów na środę. Myślę, że dzięki temu, że okres przygotowawczy zaczęłyśmy naprawdę wcześnie, jesteśmy dobrze przygotowane do sezonu i damy sobie radę. Trzeba było liczyć się z tym, że w I lidze te obciążenia będą zupełnie inne niż w drugiej.

W środę zagracie z Jokerem Świecie. Podopieczne Mariusza Bujka jeszcze niedawno was pokonały i wygrały turniej w Łodzi. Chcecie się odegrać za tę porażkę?

- Porażka na tym turnieju nie ma nic wspólnego z meczem ligowym, ale jest to zespół, który bardzo dobrze znamy. Nie będzie to jednak nasz atut, bo te zawodniczki również świetnie nas znają. Myślę, że nie powinno być zaskoczenia, chociaż my żadnego turnieju przed sezonem nie rozegrałyśmy w pełnym składzie. Zawsze kogoś z nas brakowało, albo dziewczyny były oszczędzane, albo też było to spowodowane jakimś drobnym urazem. Grały młode siatkarki, myślę, że to zaprocentuje. Postaramy się ograć siatkarki ze Świecia we własnej hali.

Rozmawiał Piotr Woźniak – siatka.org

©ŁKSFANS.PL