Bartosz Widejko: ŁKS idzie w dobrym kierunku

5960d3ec50401_p

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Bartoszem Widejko – nowym obrońcą Łódzkiego Klubu Sportowego.

.

- Byłeś jednym z najlepszych zawodników Lechii Tomaszów Mazowiecki, rozegrałeś tam 33 spotkania, strzelając 2 bramki. Co skłoniło Cię do zmiany klubu? Klasa rozgrywkowa wyżej, czy coś innego miało wpływ na twoją decyzję?

Bartosz Widejko: Między innymi klasa rozgrywkowa i awans ŁKS-u do II ligi. Duże było również zainteresowanie ze strony klubu, dzwonił do mnie trener i dyrektor sportowy.  Po rozmowach z przedstawicielami klubu zdecydowałem się przejść do ŁKS-u Łódź.

- W Legii Warszawa grałeś w Młodej Ekstraklasie oraz II drużynie. Niestety nie udało Ci się zadebiutować w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Myślisz, że mogło to być spowodowane zbyt dużą konkurencją w drużynie ze stolicy? Uważasz, że w tamtym czasie poradziłbyś sobie w pierwszej drużynie Legii?

BW: Tak, w Legii przeszedłem przez juniorów, Młodą Ekstraklasę, II drużynę, ale nie udało mi się zadebiutować w pierwszej drużynie. Czym było to spowodowane? Szczerze powiedziawszy, to w tamtym momencie nie czułem się jeszcze tak pewnie w seniorskiej piłce, za szybko chyba poszedłem w górę. To spowodowało, że musiałem iść na wypożyczenie do Wigier Suwałki jako młodzieżowiec.

- Właśnie, z Warszawy przeniosłeś się do Suwałk. Występowałeś tam w II lidze oraz na zapleczu Ekstraklasy. Patrząc na to z perspektywy czasu, uważasz, że był to dobry ruch z twojej strony?

BW: Tak, to był dobry ruch. Pamiętam, że przychodziłem tam jako młodzieżowiec, grałem w prawie każdym spotkaniu, po awansie do I ligi również. Nie żałuję tej decyzji o zmianie klubu, później niestety doznałem kilka kontuzji, ale po ich wyleczeniu wszystko poszło w dobrym kierunku.

- Urodziłeś się w Reszlu i tam zaczynałeś swoją piłkarską karierę. Śledzisz losy Orląt Reszel?

BW: Nie byłem tam w seniorskiej piłce, bo później przeniosłem się do SMS-u Łódź, ale tak, do tej pory śledzę wszystko związane z tym klubem. Aktualnie są w IV lidze, w której się utrzymali. Tak naprawdę jestem cały czas na bieżąco z informacjami.

- Twoja nominalna pozycja to lewy obrońca. Trenerzy ustawiali Cię kiedyś na innych pozycjach niż ta?

BW: Za juniorskich czasów występowałem na pozycji napastnika, później jak poszedłem do Legii, to zacząłem grać na lewej obronie i od tamtej pory gram na tej pozycji. W Wigrach Suwałki i Tomaszowie byłem ustawiany na środku obrony, ale jakoś to nie pasowało trenerom i nie czułem się najlepiej na tej pozycji. Do tej pory gram na swojej nominalnej pozycji, czyli lewej obronie.

- Patrząc na organizację klubu i kadrę ŁKS-u uważasz, że może śmiało myśleć o I lidze?

BW: Nie chcę teraz gdybać tak naprawdę, bo widziałem jaki potencjał miał ŁKS w III lidze. Patrząc na to teraz, kiedy do ŁKS-u przyszli nowi zawodnicy, to uważam, że ten potencjał jest jeszcze większy. Widać, że klub rozwija się jak najlepiej i idzie w dobrym kierunku, piłkarskim jak i organizacyjnym. Nie chcę zapeszać, nie chcę nic mówić, więc zobaczymy za pół roku, czy możemy myśleć o I lidze.

- Jak Ci się trenuje w klubie? Przychodząc do ŁKS-u znałeś kogoś z drużyny?

BW: Jestem zadowolony z treningów, kontakt z kolegami mam coraz lepszy. Z drużyny znałem Kamila Rozmusa, z którym byłem w Wigrach Suwałki oraz w juniorach Legii Warszawa i Maksymiliana Rozwandowicza. Kontakt z drużyną jest bardzo dobry, ale przede wszystkim na boisku, bo to jest najważniejsze.

- Na koniec naszej rozmowy poprosiłbym Cię o zwrócenie się do fanów Łódzkiego Klubu Sportowego.

BW: Mam nadzieję, że kibice będą z nami od pierwszej minuty do ostatniej i tak przez cały sezon. Wspierajcie nas w ciężkich momentach i bądźcie z nami w każdym spotkaniu. Dopingujcie nas głośno i trzymajcie za nas kciuki, a my postaramy się zwyciężać i sprawiać Wam radość.

- Dziękuję za wywiad i życzę powodzenia w nadchodzącym sezonie.

BW: Dziękuję bardzo.

Rozmawiał: Mateusz Cymerys / Foto: Dariusz Śmigielski (Dziennik Łódzki)

©ŁKSFANS.PL