Derby na al. Unii – historia

Derby 1

ŁKS w pierwszym meczu z lokalnym rywalem na własnym stadionie podejmował nie Widzew, a Turystów Łódź i o tym także należy pamiętać. 9 września 1927 roku przy trzech tysiącach widzów Łódzki Klub Sportowy w składzie Milla, Cyll, Gałecki, Trzmiela, Miller, Goławski, Jasiński, Stollenwerk, Radomski, Lange, Śledź uległ 2:4, a bramki dla biało – czerwono – białych zdobyli wówczas Radomski w 68. minucie z karnego i Cyll w 74. minucie.

W Łodzi liczył się tylko ŁKS

Na al. Unii po raz pierwszy najstarszy klub sportowy Łodzi gościł zawodników Widzewa dopiero 21 lat później. Najpierw 3 czerwca, a potem 9 września 1948 roku Ełkaesiacy zmietli przeciwnika z boiska wygrywając 6:2 i 6:1. Oba mecze rozegrane zostały na obiekcie ŁKS-u, a to dlatego, że Widzew nie posiadał wtedy odpowiedniego, jak na wymogi ligi, stadionu. Gdyby jednak trzymać się szczegółów, to biało – czerwono – biali oficjalnie występowali w roli gospodarza tylko w tym drugim przypadku, a więc 9 września.

Mecz był bardzo jednostronnym widowiskiem i nie zapowiadał emocji, jakie będą towarzyszyć tym meczom w dużo późniejszych latach. Klubem łodzian był wówczas ŁKS i to pomimo, jak piszą autorzy w książce „100 lat ŁKS”, że władze krytykowały klub za „mieszczańską, a w istocie burżuazyjną przeszłość nie będącą wzorem dla młodzieży”. Ale ŁKS pozostał jeszcze długo, jak możemy przeczytać „najbardziej popularną firmą futbolową” miasta.

9 września 1948 rok

ŁKS – Widzew 6:1 (4:1)

Bramki: Łącz ‘10 (głową), Łącz ’12, Janeczek ’31 (karny), Pietrzak ’43, Janeczek ’63, Hogendorf ’76 – Okupiński ‘4 (wolny).

Widzów: 10 tysięcy.

Sędziował: Szperling.

Składy:

Widzew: Uptas (46 Musiał) – Reszka, Kopaniewski, Stempel, Konarski, Słaby, Skupiński, Wiernik II, Cichocki, Fornalczyk, Marciniak.

ŁKS: Szczuczyński – Łuć II, Włodarczyk, Łuć I, Kopera, Sołtyszewski, Hogendorf, Pietrzak, Janeczek, Łącz, Gwoździński.

Widzew po swoim premierowym sezonie w Ekstraklasie i zajęciu ostatniego miejsca (ŁKS był wówczas dopiero 9.) spadł do klasy niżej. Rycerze Wiosny natomiast zdobyli w 1957 roku Puchar Polski, w 1958 upragnione, pierwsze Mistrzostwo Polski.

Potem bardzo różnie im się wiodło, również grali w II lidze, gdzie w latach 1968 – 1971 rywalizowali w derbach Łodzi, ale nie z Widzewem, a ze Startem Łódź i Włókniarzem. Do najwyższej klasy rozgrywkowej wrócili, jak wiemy, w 1971 roku i grali w niej aż do spadku w sezonie 99/2000. W mieście Włókniarzy aż do końca lat siedemdziesiątych liczył się tylko ŁKS i nie jest to szowinizm, a fakt historyczny. Łodzianie całymi rodzinami odwiedzali kompleks przy al. Unii uczestnicząc w widowiskach sportowych – meczach futbolistów, koszykarzy, siatkarzy, lekkoatletów i wielu jeszcze innych sekcji. Starsi ludzie wspominają do dziś, że w niedzielne popołudnie było czymś normalnym, że po obiedzie szło się na ŁKS. Kobiety z dziećmi, robotnicy, inteligencja, młodzież. Dla wszystkich istniał wtedy tylko Łódzki Klub Sportowy.

Przykra niespodzianka

Na mecz z Widzewem kibice musieli czekać aż do 1975 roku. Zbliżały się wolnymi krokami czasy Widzewa Ludwika Sobolewskiego, Bońka, Młynarczyka, Smolarka.

ŁKS, który przez blisko 70 lat panował niepodzielnie w sercach łodzian wkrótce miał mieć konkurenta. W międzyczasie budował się Widzew Wschód, a prezes Sobolewski w równie szybkim tempie budował drużynę. I już w sezonie 1975/76 nieoczekiwanie to piłkarze ze wschodu miasta znaleźli się wyżej w tabeli od Ełkaesiaków (5. miejsce Widzewa, 13. ŁKS-u).

Derby rozegrano wówczas już 6 sierpnia, w 2. kolejce sezonu. W środę o godzinie 18.00 na al. Unii Lubelskiej 2 przy 30 tysiącach sympatyków Ełkaesiacy zrobili przykrą niespodziankę przegrywając 1:2. Jak twierdziło wówczas wielu znawców piłki, „gwiazdki ŁKS rozmieniały się na drobne”. Miała to zmienić dopiero osoba Leszka Jezierskiego, ale zanim przejął on stery w łódzkim klubie podopieczni Stanisława Stachury przegrali oba spotkania (na jesieni 0:3; grano wówczas systemem wiosna – jesień), co mogło boleć tym bardziej, że znów oba mecze rozegrano na stadionie ŁKS-u, gdyż rywal wciąż miał ze swoim obiektem problemy.

6 sierpnia 1975 rok

ŁKS – Widzew 1:2 (1:0)

Bramki: Mszyca ‘1 – Błachno ’37 (karny), ’87.

Widzów: 30 tysięcy.

Sędziował: Greiner.

Składy:

Widzew: Burzyński – Kubicki, Janas, Chodakowski, Możejko, Błachno, Pyrdoł, Kostrzewiński, Dawid, Grębosz (75 Benkes). Gapiński.

ŁKS: Tomaszewski – Dziuba, Bulzacki, Smolarek, Polak, Mszyca, Drozdowski, Ostalczyk, Grzywacz (75 Maćkowiak), Milczarski, Galant.

Przełamanie

W następnych sezonach Widzew piłkarsko rósł w siłę. W 1977 roku wywalczył wicemistrzostwo, a ŁKS trwał w sportowym przeciętniactwie (7. miejsce w tabeli). Derby rozegrane w tym sezonie, w których ŁKS występował w roli gospodarza wygrali znów rywale 0:1 po golu Błachno.

Fatalną serię udało się wreszcie przełamać w 1977 roku. Podopieczni Leszka Jezierskiego grali w tych rozgrywkach, jak z nut. Bardzo ciężkie treningi serwowane przez szkoleniowca popłacały i łodzianie szli przez kolejne serie spotkań, jak burza. Niestety pewne, by się wydawało, mistrzostwo Polski zostało przegrane w… dziwaczny sposób. Plotki głoszą, że to grupa zawodników na czele z Janem Tomaszewskim zbuntowała się przeciw ciężkim zajęciom „Napoleona”, a skutek tego był taki, że ŁKS przegrał kilka meczów pod rząd i ostatecznie zakończył rozgrywki poza strefą medalową i pucharową (4. miejsce).

Derby na ŁKS-ie jednak wygrał. Stało się to 24 września. Przy wypełnionych trybunach biało – czerwono – biali zwyciężyli 2:1, mimo, że jako pierwsi stracili bramkę.

24 września 1977 rok

ŁKS – Widzew 2:1 (1:1)

Bramki: Sobol ’41, Drozdowski ’60 – Rozborski ’16.

Widzów: 20 tysięcy.

Sędziował: Karolak.

Składy:

Widzew: Burzyński – Kostrzewiński, Janas, Grębosz, Możejko, Chodakowski, Rozbroski, Tłokiński (76 Dawid), Gapiński (73 Krawczyk), Boniek, Kownicki.

ŁKS: Tomaszewski – Lubański, Bulzacki, Dziuba, Galant, Miłoszewicz, Ostalczyk, Masztalerz, Drozdowski (70 Sadek, 78 Nowak), Sobol, Terlecki.

Najczęściej na remis

Kolejne trzy mecze derbowe rozgrywane przy al. Unii kończyły się remisami 1:1, 1:1, 0:0 (bramki dla ŁKS: Nowak i Terlecki). Po sukcesie widzewiaków w 1981 (2:1, gol dla ŁKS-u: Płachta) znów zanotowano remisy 0:0 i 3:3. To drugie spotkanie rozegrane 5 maja 1984 roku oglądało 27 tysięcy. Widzew prowadził po pół godzinie gry już 0:2, ale jeszcze przed przerwą Chojnacki, a potem Klimas doprowadzili do wyrównania. Na 11 minut przed końcem Gierek znów dał prowadzenie gościom, ale trzy minuty później z rzutu karnego wyrównał Chojnacki.

Seria po 1:0

Na kolejne zwycięstwo na swoim stadionie kibice ŁKS-u musieli czekać do roku 1986. 1:0 dzięki bramce Barana dało naszemu zespołowi dwa punkty.

6 września 1986 rok

ŁKS – Widzew 1:0 (1:0)

Bramka: Baran ’36.

Widzów: 15 tysięcy.

Sędziował: Bródka.

Składy:

Widzew: Bolesta – Przybyś, Walczak, Dziuba, Kamiński, Kajrys (63 Gierek), Świątek, Iwanicki, Putek, Leszczyk (68 Chałaśkiewicz), Wraga.

ŁKS: Robakiewicz – Bendkowski, Kruszankin, Wenclewski, Różycki (88 Sybilski), Chojnacki, Wesołowski, Soczyński, Ziober, Baran, Więzik (58 R. Robakiewicz).

Takim samym rezultatem zakończyły się Derby Łodzi w sezonie 1988/89. Znów Ełkaesiacy byli lepsi o jedną bramkę, którą zdobył na trzy minuty przed końcem meczu strzałem głową Soczyński. Mimo tych dwóch prestiżowych sukcesów Łódzki Klub Sportowy ciągle pałętał się w okolicy 9, 10 miejsca w tabeli.

20 sierpnia 1988 rok

ŁKS – Widzew 1:0 (0:0)

Bramka: Soczyński 87 (głową).

Widzów: 15 tysięcy.

Sędziował: Werner.

Składy:

Widzew: Bolesta – Świątek, Łapiński, Przybyś, Cisek, Szulc, Walczak, Iwanicki, Putek, Wilk (54 Myśliński), Chałaśkiewicz.

ŁKS: Bako – Różycki, Wenclewski, Bendkowski, Ogrodowski, Jasina, Chojnacki, Traczyk (57 Wieszczycki), Ziober, Kozielski (27 Grad), Soczyński.

Pierwszy sukces w Derbach po przełomie ustrojowym i po dojściu Solidarności do władzy Ełkaesiacy odnotowali 13 kwietnia, i znów wygrywając jednym golem, którego zdobył najlepszy i najbardziej znany piłkarz ŁKS w tych latach – Jacek Ziober. ŁKS zakończył rozgrywki na 8 miejscu, zaś Widzew pożegnał się z Ekstraklasą.

13 kwietnia 1990 rok

ŁKS – Widzew 1:0 (1:0)

Bramka: Ziober ’34.

Widzów: 8330.

Sędziował: Perek.

Składy:

Widzew: Zajda – Przybyś, Podsiadło,Wiewiór, Cisek, Kupka, Łapiński, Iwanicki, Myśliński, Michalewicz, Wraga (57 Cecherz).

ŁKS: Woźniak – Różycki, Chojnacki, Wenclewski, Ogrodowski, Podolski (53 Nowacki), Wieszczycki, Leszczyński, Ziober, Grad (85 Stefański), Cebula.

Dwie cudowne bramki w dwie minuty

Przedostatni sukces piłkarzy ŁKS-u w meczach z odwiecznym rywalem zza miedzy na własnym stadionie miał miejsce 14 kwietnia 1992 roku. 2:0 po kosmicznym trafieniu Żurowskiego (bomba z 25, może 30 metrów) i plasowanym uderzeniu Cebuli na 16 lat zaczarowało mecze derbowe na al. Unii dla gospodarzy.

17 kwietnia 1992 rok

ŁKS – Widzew 2:0 (0:0)

Bramki: Żurowski ’81, Cebula ’83.

Widzów: 12 tysięcy.

Sędziował: Rudy.

Składy:

Widzew: Wojdyła – Myśliński, Łapiński, Bajor, Cisek, Jóźwiak, Szulc, Godlewski, Miąszkiewicz (71 Kubala), Chałaśkiewicz, Koniarek (80 Kosowski).

ŁKS: Woźniak – Pawlak, Chojnacki, Kruszankin, Nowacki, Lenart, Podolski, Wieszczycki, Żurowski, Grad (73 Gałaj), Cebula.

W międzyczasie wyjątkowy mecz derbowy rozegrano w 1997 roku. Pod koniec rundy jesiennej na wypełnionym stadionie przy al. Unii naprzeciw siebie stanęły walczące o mistrzostwo Polski drużyny ŁKS-u i Widzewa. W każdej z nich wielu bardzo dobrych zawodników, reprezentantów Polski, byłych graczy silnych lig zachodnich. Od samego początku, aż do końca prowadzany w szaleńczym tempie mecz, pełen sytuacji bramowych, spięć i walki musiał się podobać każdemu.

Goście prowadzili po golu Mołdawianina Curtiana, ale jeszcze przed przerwą wyrównał strzałem głową Mirosław Trzeciak, tym samym przełamując serię kilkanastu spotkań bez strzelonej bramki (a był wówczas Trzeciak królem strzelców z sezonu 1996/97). Na 2:1 po fantastycznej akcji Trzeciaka przy linii końcowej i jego markowym zwodzie znów główką trafił Marek Saganowski, ale potem na 2:2 potężnym uderzeniem wyrównał Mirosław Szymkowiak. Szarża w „szesnastkę” ŁKS-u Radosława Michalskiego i rzekomy faul wprowadzonego na końcówkę Tomasza Cebuli spowodowały, że to goście ostatecznie wygrali 2:3, bo jedenastki nie zmarnował Kobylański. Po tym meczu w zgodnej opinii obserwatorów panowało zdanie, że Derby z ’97 roku można by pokazywać na całym świecie, jako reklamę polskiej piłki. Niestety do poziomu tego widowiska dostroiło się nie wiele meczów w polskiej lidze.

Warte odnotowania są także remisowe na 2:2 Derby rozegrane w 2004 roku, które były pierwszym takim spotkaniem po wielu latach. Obie bramki dla gospodarzy ze stałych fragmentów gry zdobył Rafał Niżnik. Największe rozczarowanie wiąże się natomiast z porażką podopiecznych Marka Chojnackiego w sezonie 2005/2006 1:3 (bramka dla ŁKS-u: Robert Łakmy). Mimo tej przegranej ŁKS zdołał awansować do Ekstraklasy.

Jak mistrzostwo świata

Ostatni mecz derbowy na stadionie Łódzkiego Klubu Sportowego to jednocześnie ostatnia nasza wygrana. Wymarzone, wyśnione, wywalczone po główkach Marcina Adamskiego i Tomasza Kłosa oraz wspaniałym dopingu kibiców ŁKS-u 2:0 to jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii klubu; wydarzeniu, po którym radość zapanowała chyba nie mniejsza, niż w momencie zdobycia tytułu mistrzowskiego w 1998 roku. Ełkaesiacy zdominowali rywala pod każdym względem piłkarskiego rzemiosła, a mogli wygrać różnicą nawet czterech lub pięciu goli.

Oby po niedzielnym spotkaniu, którego wyczekujemy zarówno z wielką nadzieją, jak i niepokojem spowodowanym tradycyjnymi problemami organizacyjnymi, radość kibiców z al. Unii zapanowała nie mniejsza niż w 2008 roku.

Za ewentualne pomyłki serdecznie przepraszam.

Remek Piotrowski

©ŁKSFANS.PL