Dobre widowisko, wynik jeszcze lepszy. GKS – ŁKS 0:2

gks łks

W Tychach w piłkę chcieli grać i jedni i drudzy, więc oba zespoły zaserwowały kibicom niezłe widowisko, w którym, co dla nas najważniejsze – górą byli “Rycerze Wiosny”. ŁKS wygrał 2:0 po golach Patryka Bryły i Daniela Ramireza i powiększył przewagę na Sandecją Nowy Sącz i Stalą Mielec do siedmiu punktów na sześć meczów do końca sezonu.

Jeśli ełkaesiacy zamierzali szybko udowodnić, że ostatnia porażka była wyłącznie wypadkiem przy pracy, to trzeba przyznać, iż w pełni im się ta sztuka udała. Co prawda od pierwszego gwizdka krakowskiego arbitra dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze, ale to ŁKS wyprowadził skuteczny cios. I prawda, że z pomocą bramkarza GKS-u…

W 8. minucie Konrad Jałocha tak nieporadnie wprowadzał piłkę nogą do gry, że zwykle nie kalkulujący w takich przypadkach Patryk Bryła zdołał mu ją odebrać a potem pomimo rozpaczliwej interwencji posłać do siatki. Ten kuriozalny gol nie zniechęcił miesjcowych do walki, ba, jeszcze przed upływem 20. minuty tyszanie trzykrotnie byli bliscy szczęścia.

Najpierw Łukasz Grzeszczyk fatalnie spudłował z kilkunastu metrów, potem pomylił się po dośrodkowaniu z prawej strony Artur Siemiaszko, w końcu po błędzie łódzkich obrońców do wysiłku zmuszony został Michał Kołba. Przy strzale uderzającego z ostrego kąta Grzeszczyka nasz golkiper interweniował z wyczuciem, a co najważniejsze szczęśliwie.

Co na to ŁKS? Przede wszystkim liczył na szybki kontratak, w którym jak zwykle kluczową rolę odgrywał Daniel Ramirez. Po jednym z nich Jałocha zatrzymał kąśliwy strzał Łukasza Sekulskiego, chwilę później po przytomnym przerzucie piłki Patryka Bryły bardzo niecelnie huknął z dystansu Jan Grzesik, a tuż po upływie drugiego kwadransa i szarży Lukasa Bielaka prawą stroną, gospodarzy uratował słupek.

Chyba najlepsze w tym fragmencie spotkania okazji do podwyższenia prowadzenia zmarnowali łodzianie w 36 i 39. minucie. W pierwszej z nich naciskany przez obrońcę Łukasz Sekulski przegrał pojedynek sam na sam z Jałochą, w drugiej – znów górą okazał się bramkarz GKS-u, a i nieskuteczna okazała się dobitka z woleja Jana Grzesika. I mogło się to zemścić na ełkaesiakach, na  nasze szczęście Grzeszczyk, tym razem głową, znów nie trafił w światło bramki.

Zgodnie więc z prognozami w pierwszej połowie było na czym oko zawiesić, a i po zmianie stron oba zespoły potrafiły stworzyć ciekawe widowisko. W 54. minucie kapitalną podcinką Ramirez uruchomił Grzesika, ten jednak miał mało miejsca, jeszcze mniej czasu, więc zdążył tylko dziubnąć futbolówkę prosto w dobrze ustawionego Jałochę. Bramkarz GKS-u za swą fatalną pomyłkę z początku spotkania zrehabilitował się częściowo w 61. minucie, efektowną robinsonadą broniąc uderzenie z rzutu wolnego Ramireza. W odpowiedzi Michał Kołba poradził sobie ze strzałem z dystansu Dawida Abramowicza.

W 67. minucie w roli głównej znów wystąpił Jałocha, bo jego interwecja po strzale głową Bielaka (świetne dośrodkowanie z prawej strony Grzesika) należała do tych z najwyższej półki. Golkiper GKS-u obronną ręką wyszedł z opresji także chwilę później, gdy z ostrego kąta uderzał Wojciech Łuczak. To, co jednak najbardziej godne odnotowania w tej sytuacji to przede wszystkim dogranie tzw. “ruletą” Ramireza, wszakże to one pozwoliło pomocnikowi ŁKS-u oddać strzał.

– „ŁKS żywił się błędami naszej linii pomocy, a sam popełniał ich bardzo mało” – stwierdził po spotkaniu trener Ryszard Tarasiewicz. Miał rację, ale GKS nie rezygnował, zresztą w sobotni wieczór w Tychach nudnej ligowej gry w środkowej strefie boiska oglądaliśmy niewiele, sporo natomiast działo się pod bramkami. Na kwadrans przed końcem szczęście uśmiechnęło się do gości, gdy po dośrodkowaniu z lewej strony tuż obok słupka uderzał ponownie Grzeszczyk. Z kolei w 81. minucie po kolejnym świetnym podaniu Ramireza koncetrację Jałochy sprawdził Łuczak.

Doświadczony pomocnik nie znalazł tego dnia sposobu na bramkarza GKS-u, znalazł go natomiast w 83. minucie Daniel Ramirez. Hiszpański pomocnik wpadł w pole karne i pomimo asysty obrońcy zdołał posłać futbolówkę do siatki obok bezradnego tym razem Jałochy. Druga bramka przypięczętowała sukces wicelidera pierwszej ligi, który znów odskoczył Stali Mielec na siedem punktów.


28. kolejka Fortuna 1 Ligi / GKS Tychy – ŁKS Łódź 0:2 (0:1)
  • Bramki: 0:1 Bryła 8, 0:2 Ramirez 83.
  • Żółte kartki: Bogusławski, Abramowicz, Keon Daniel (GKS).
  • Sędziował: Krasny (Kraków)
  • Widzów: 4632.

Składy:

  • GKS Tychy: Jałocha – Grzybek, Sołowiej, Abramowicz, Adamczyk, Keon Daniel, Steblecki, Grzeszczyk, Siemaszko (74 Monterde), Bogusławski, Piątkowski.
  • ŁKS: Kołba – Grzesik, Juraszek, Sobociński, Klimczak, Bielák, Piątek, Łuczak (90 Pyrdoł), Bryła (76 Wolski), Ramirez, Sekulski (68 Kujawa).

Autor: Remek Piotrowski

©ŁKSFANS.PL