Na tych refotografiach jest wiele zdjęć przedstawiających miejsca gdzie kiedyś były kina. Włokniarz/Zachodnia-Próchnika, Wolność/Przybyszewskiego, Roma/Rzgowska, 1 Maja/Kilińskiego i Rekord/plac Reymonta chyba jedno z pierwszych kin, które zlikwidowano (wcale sie nie dziwię gdy przypomnę sobie te twarde, niewygodne "fotele", nie to chociażby w Romie).
Tutaj lista łódzkich kin z ciekawostką czyli wszystkimi nazwami jakie zmieniały sie przez lata.
Stoki było chyba na Janosika albo Kino Giewont. Na Płatowcowej w budynku kina Sojusz działa teraz firma poligraficzna "Ale Kino". Na kaliskim były najtańsze bilety w Łodzi jak dziś pamiętam 1,50 zł. I siedziało się przynajmniej 2 seanse - na wagarach.
Ja pamiętam kino "Polesie", tylko nie pamiętam gdzie było :D Pierwsza w życiu styczność z Gwiezdnymi Wojnami z tatulem :D Jak przez mgłę kojarzę też cyrk od zawsze wystawiany na Zgierskiej plus żwirowe boiska i wiecznie zdarte kolana na SP 24 czy "Żylakach" - ludzie z okolic Limanki powinni kojarzyć.
A który as pamięta wodospad w Helenówku? Ja widziałem go wraz z resztą parku w muzeum i aż serce zabolało, że nie było mi dane zwiedzić wieży widokowej czy drewnianej restauracji w tym pięknym parku... Tak samo nieodżałowany jest dla mnie browar na ulicy Sędziowskiej, bodajże Anstadta.
Niby wciąż jestem dzieciak, a już nie ma tak wielu miejsc z mojego wczesnego dzieciństwa... Daje do myślenia.
W spisie kin brakuje jednego mieszczącego się na Nawrot za Sienkiewicza z tego co sobie przypominam to za małolata jak sie chodziło to do "Milicyjengo" ale dokładnej nazwy nie znam.
BTW - gdyby ktoś przy okazji znalazł w necie zdjęcie poniższej pocztówki to... "ozłocę" :)
Znalazałem ją kilka lat temu na Allegro... niestety, aukcja była już zakończona (oryginał poszedł za kilkaset zł)
Nabywca - jakaś zakręcona baba, która "wymiata" na Allegro wszystkie pocztówkowe rarytasy związane z Łodzią -nie odpowiedziała na prośbę o zdjęcie/skan.
Nie pamiętam, czy pytanie i odpowiedź padły, ale czy czasem to zdjęcie nie jest robione z tej całej wieży spadochronowej (spadochroniarskiej-nie wiem jak się poprawnie pisze ;) ) ?
Jak już tak sobie gaworzymy - a kojarzycie taką legendę, że te poniemieckie mieszkania budowane w okolicach Startu, tuż za Pojezierską - były stawiane na planie swastyki? Wielokrotnie analizowaliśmy zumi i inne tego typu, ale nijak nie da się odtworzyć kształtu swastyki, ma ktoś jakieś archiwalne foty albo realne dowody na to, że faktycznie szwepsy budowały te domki na taki kształ?
Muza na Pabianickiej była jakoś bliżej ul. Dubois. W miejscu, gdzie teraz jest pas jezdni w stronę Pabianic był rząd kamienic i między innymi w/w kino.
ps Teraz dopiero zauważyłem. Luk91: zajebisty ten link z refotografiami :)
Kino Muza mieściło się naprzeciwko ulicy Gombrowicza. Po zlikwidowaniu kina, w budynko powstala hurtownia chemiczna, potem dyskoteka a na kościele kończąc :)
turtle - A obok na ul. Zjednoczenia była stara hala sportowa Rudzkiego Klubu Sportowego, w której XX LO miało lekcje WF. Wieki tam nie byłem... stoi jeszcze?
ejszzce kino yblo kolo. pietryny an zielonej dokl. meidzy koscuizski a piortkowska po pr str patrzac z perspetkywy kal kosciuzski . pameitam lecail tam pierwzsy 'terminator' ;]
Fantastyczny wątek, bo sam też jestem zafascynowany historią naszego miasta. Kilka ciekawostek, które może zainteresują szanownych interlokutorów:
Kino Muza wybudowano (jeśli przed wojną) to w mieście Ruda Pabianicka - dopiero Niemcy połaczyli Łódź z Rudą (przez lata po wojnie była nawet dzielnica Ruda zahaczająca aż po katedrę.
Kościół WNMP na placu Kościelnym wybudowany został pod koniec XIX wieku jako wierna replika katedry włocławskiej (Łódź była wówczas w tej diecezji). Stary, modrzewiowy, kościół Św. Józefa Poznański przeniósł na teren budowanego przez siebie osiedla robotniczego na Ogrodowej (działa do dziś).
Kino Polesie znajduje się nieopodal estadio i jest przybudówką do starego szpitala Madurowicza, na początku była to aula w starym stylu - bardzo stromo ustawione ciężkie drewniane ławy. Karolewiacy (ja też z tych) pamiętaja szkolne wycieczki i trzaskanie drewnianymi siedzeniami. W połowie lat osiemdziesiątych wyremontowano kino, instalując m.in wygodne fotele. Ze względu na stromiznę doskonała była widoczność nawet z najniższych rzędów. Ostatnio jakieś pięć lat temu kilku zapaleńców wynajęło kino i próbowało coś porobić ale chyba się nie udało. Ze starych lat pamiętam miłego pana kierownika bez ręki.
Apropos kin w latach osiemdziesiątych (7-8 klasa) jeździliśmy z kumplem po kinach całej Łodzi szukając głównie filmów z "momentami" :)), tak że miałem okazję być w kinie np. Roma czy Stoki. Natomiast kiedyś w kinie Wolność - Przybyszewskiego zabrakło biletów. Alternatywą był Dom Kultury Milicjanta., Wyszliśmy, a tam stało dwóch niebieskich. Na pytanie gdzie jest DKM nie umieli odpowiedzieć. Ćóż mogli spałować za taką prowokację :)
Niby podzielam obiekcje Edwarda - przede wszystkim dlatego -
- tak wyglądały nasze wały tuż przed wojną (na zdjęciu A. Gałecki prowadzi piłkarzy na defiladzie w 1938 z okazji XXX lecia klubu)
Z drugiej strony dysponuję takim zdjęciem z czasów okupacji
Spłaszczyło Galerę, prawda Edward? Czy czasami prawda nie jest taka, że Niemcy coś kombinowali z jej przebudową w czasie II w. św. ? Ślady tego istnieją w "literaturze" w postaci zdania, że w czasie okupacji "rozkopano wały" choć pada ono w kontekscie przygotowań Łodzi do obrony przed Rosjanami bo zestawia się je z wykopaniem rowów przeciwlotniczych na terenie stadionu
Może łączenie tych dwóch faktów to błąd i za Galerę Niemcy wzięli się trochę wcześniej i z innego powodu?
Spokoju nie daje mi też budyneczek widoczny w samym środku drugiego zdjęcia - ten między Al. Unii a dworcem.
Czy to nie jego ścianę szczytową widać po lewej stronie "transu" z orłem na zdjęciu 148?
Co do bryły Dworca Kaliskiego - najważniejsza jego część na zdjęciu może być zakryta "transem" z orłem.
Co do reszty panoramy - dyspnuję kilkunastoma zdjęciami okolic Kaliskiego z czasów przedwojennych i ... każda jest inna. Nawet budynki potrafią zmieniać kształty. Nie wiem, może to kwestia dawnej obróbki np.retuszowania zdjęć? W każdym bądź razie liczenie kominów nic nie dało... :)
Co do kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej... Na zdjęciu ukończenie budowy
Czy jego charakterystyczna dzwonnica to nie dzieło powstałe już w czasach powojennych? Na zdjęciu lotniczym z postu 120 też nie mogę się jej dopatrzeć.
Nie twierdzę, że zdjęcie z postu 148 to stadion ŁKS - sam mam wiele wątpliwości. Tworząc te posty bardziej zależy mi na polemice poznawczej z Edwardem (serdecznie pozdrawiam!) oraz na przybliżeniu ełkaesiakom historii naszego matecznika.
ja troche zmienie temat do czasów nam współczesnych - nie wiem czy w odpowiednim miejscu poruszam kwestie (choć jakby nie było to Łódz, która odeszła), ale od kilku dni mnie to nurtuje. Pamiętacie niebieskie telefony na karte z lat 90tych:
w pewnym momencie można było z nich dzwonić za darmo po wcześniejszym wykręceniu specjalnego numeru, który na klawiaturze układał się w kształ domu, było to bodajże: 269#0*74 (chyba tak), na wyświetlaczu chyba pojawiał się tekst "połączenie bezpłatne", a następnie wykręcało się normalny numer telefonu i mozna było gadać do woli. W pewnym momencie było to tak popularne, że połowa Łodzi dzwoniła w ten sposób... któregoś razu, musiałem gdzieś zadzwonić, wykręciłem kod i... ktoś odebrał mówiąc do mnie "Co... za darmo chciało się dzwonić? Wysyłam do ciebie policje", koledzy tez mieli takie przygody, słyszało się, że podobno kogoś zwijali (pewnie jakaś legenda). Otóż nurtuje mnie kto odbierał te telefony, z kim się łączyłem? Zaznaczam, że to nie była chyba automatyczna sekretarka bo koledzy mieli inne teksty - chyba, że nagrali kilka powiadomie.
aha.. były jeszcze chyba jakieś myki z widełkami, trzeba je było w określony sposób naciskac i w taki sposób chyba też można było uzyskać połączenie bezpłatne. W taki sposób dzwoniliśmy na sex telefony i pierwsze telefoniczne portale randkowe :D
5 szczeniaków przyklejonych do jednej słuchawki na ulicy, wszyscy z rumieńcami na twarzy - bezcenne :D
ŁKS-HISTORIA zgadza się, dlatego też pisałem wczesniej ,że to "najbardziej komunistyczne skrzyzowanie" to nie może być A.Czerwonej -Stalina gdyż nie prawda jest ,że to obecana Piłsudskiego nosiła nazwę Główna a było to mała podrzędna uliczka a fortel ten nie zawdzięczmy tej pani co niektórym dodawała lat tylko pierwszemu prezydentowi po wojnie Mijalowi.
A co do gastronomi to oczywiście bary mleczne i nie istniejacy już bar na Rzgowskiej na przeciw kościoła Matki Bożej Anielskiej. Leniwe lub kotlet z jaj buraczki i ziemniaki hmmmmm....
W nawiązaniu do postu L2 to na przełomie lat 80/90 jak jeszcze były automaty na stare dwuzłotówki i żetony, to w Pabianicach jak naciskało się widełki można było free porozmawiać z kimś z innego automatu w innej części miasta (oczywiście też po naciśnięciu przez drugiego rozmówcę widełek). Bywało tak, że w pewnym momencie miało się kilku rozmówców. Można było z kimś pogadać, pozbytkować, komuś nawrzucać, czy też umówić się z jakąś dziewczyną :) Ile się czasu spędziło wisząc na słuchawce :) nieraz kolejki do automatu się tworzyły :)
@ ŁKS-Historia - na stronie http://www.panoramio.com/photo/49036797z której chyba zostało wzięte to zdjęcie widnieje komentarz "Zdjęcie jest kadrem z nazistowskiego filmu propagandowego kręconego w Łodzi w 1941-1942." Zawsze to jakiś trop :)
Legenda raczej z przymróżeniem oka, jak powstała ul. Piotrkowska.
Jak to było z „panną Piotrkowską” W pracowni „Jeometry Królestwa Polskiego” – Imć Pana Leśniewskiego w Łęczycy szkicowano plany i mapy osad fabrycznych i nowych miasteczek. Razem z mistrzem pracował i mieszkał młodszy geometra Leszczyński. Pracy było sporo, co roku powstawały kolejne miasta, urządzano osady fabryczne w starych miasteczkach. W samej Łodzi należało opracować plany dla kilku fabrycznych osad i wciąż wykrawać nowe parcele. Leszczyński - przystojny kawaler, wpadł w oko córce miejscowego aptekarza. Znając jego zainteresowanie kulturą ludową, by móc go widywać, wymykała sie na wiejskie zabawy i przywdziewała strój zwykłej wieśniaczki – prządki. Owa piękna prząśniczka wkrótce zaczęła pojawiać się w snach Leszczyńskiego, a i na jawie nie mógł przestać o niej myśleć. Naszła go wówczas myśl, by portret pięknej panny utrwalić w aktualnie szkicowanym planie nowej osady fabrycznej. Tak więc wyrysował Leszczyński plan miasta w oparciu o rysunek konturów postaci łęczyckiej piękności. Głowa - Nowy Rynek, dziś plac Wolności, gdzie mieszczą się muzeum, kościół i dawny ratusz, czyli symbole mądrości. Długie, ciemne warkocze, to dzisiejsze Pomorska i Legionów. Wysmukła szyja – to strojny wystawami handlowymi fragment Piotrkowskiej między Narutowicza. Narutowicza i Zielona to zapracowane ręce łódzkiej prząśniczki. Serce bijące po lewej stronie– to dawny pałac Juliusza Heinzla, dziś siedziba władz miasta. Nogi to zapracowane Rzgowska i Pabianicka... Tak to właśnie narodziła się najsłynniejsza łódzka ulica.
Mnóstwo materiałów archiwalnych na temat dawnej Łodzi można znaleźć tu:
http://bc.wimbp.lodz.pl/dlibra
Jest to biblioteka cyfrowa w której są zdigitalizowane książki, gazety, zdjęcia z różnych okresów historii.
Są także pozycje dotyczące ŁKS. Znalazłem na przykład "jednodniówkę", czyli broszurę wydaną z okazji piętnastolecia Klubu.
Poza tym relację z meczu ŁKS - Austrja(tak się wtedy pisało) Wiedeń w gazecie "Głos Poranny" z dnia 27.07.1934.
W numerze z 29.07.1934 zamieszczona natomiast była relacja z ataku lotniczego, którego ofiarą padła Łódź dnia poprzedniego ;)
Istnieją także biblioteki cyfrowe z innych regionów: małopolska, wielkopolska, kujawska itp. Na przykład w "Małopolskiej" b. c. znalazłem kiedyś "Przegląd Sportowy" z marca 1924 w kt orym była relacja z meczu sparingowego Wisła - ŁKS.
Dla interesujących się historią jest to przebogate źródło oryginalnych materiałów.
Aby móc przegladać zasoby tych bibliotek należy zainstalować program "DjVu viewer"
nst1908 - pisząc o roku 1989 korzystałem z materialów znajdujących się w posiadaniu Izby Pamięci Os. Mireckiego... być może są błędne
Widoczne na zdjęciu "21" to lata pięćdziesiąte, "13" zniknęła ze Srebrzyńskiej w 1989 co potwierdza wskazana przez Ciebie strona, a jak było z "17"? Strona o tramwajach nie podaje daty końca obecności tej lini na Srebrzyńskiej choć faktycznie wskazuje rok 1992 jako koniec krańcówek przy Biegunowej i na Złotnie
To było chyba tak, że 17 jeździła do końca i na Złotno a zamiast 13 po 1989 roku wydłużono do Manii 29, które do tamtej pory kończyło na ciekawej skądinąd krańcówce Zielona/Legionów.
do L2; na te budki dzwonilo sie z tel. komorkowego z mozliwoscia wybierania tonowego.za moich czasow byla to nokia 3210/3310 wowczas hit.dzwonilo sie na nr budki..na ekraniku wyswietlalo - 'polaczenie przychodzace"...wtedypodsuwales glosnik komorki do sluchawki w budce (musialo byc cicho) i wybierales nr, na ktory chciales zadzwonic.łączyło Cie chwile i nawiazywales polaczenie:)...mialem taka budke za czasow liceum w intenacie i byla czesto okupowana...mozliwe tez byly polaczenia miedzynarodowe...Pozniej zalozyli blokady na te budki, do ktorych wystarczalo sie podpiac telefonem z takim kreconym cyferblatem i tez mozna bylo se pogadac...niestety juz bez polaczen miedzynarodowych....potem wprowadzili budki koloru zoltego..bardziej 'zaawansowane technicznie", ale na ich temat nic nie wiem...pzdr
"A pamiętacie czasy, gdy Piotrkowska była prawdziwym deptakiem? Chodziło się środkiem jezdni od Mickiewicza do Zielonej na wspaniałe lody u Granowskiej.Kolejka była przez całe podwórko ale to należało do rytuału.Dzisiaj władze miasta nie mogą sobie poradzić z problemem deptaka a może problem tkwi po prostu w tym,ze wtedy samochodów było bardzo mało. Pamiętam skrzyżowanie Piotrkowskiej i Mickiewicza, tam gdzie dzisiaj stoi Central.Od strony Piotrkowskiej był bar mleczny a od Mickiewicza mały,prywatny sklepik z różnościami.Tam przed Świętami można było kupić cytryny i pomarańcze.Ach,jak one pachniały.Po przeciwnej stronie,tam gdzie dzisiaj paskudne budki z wietnamskim jedzeniem stał elegancki niski pawilon "Jacek i Agatka" a w bramie obok było kino "Adria".Kin było wtedy w Łodzi mnóstwo.Na rogu Wólczańskiej i Żwirki zaraz za kioskiem był mały,ciemny sklepik,chyba z warzywami ale tam kupowało się hit naszych lat -oranżadę w proszku.Młodszym rocznikom wyjaśniam,że oranżadę taką spożywało się wkładając pośliniony palec do torebki i potem zlizywało się cudowne burzyny.Bardzo niezdrowe,tak jak wszystko co dobre. "
"Większość parków miejskich w okresie powstawania, i w okresie do II wojny, była ogrodzona i zamykana "o zmierzchu" przez dozorców (sygnalizowane, bądź to dźwiękiem trąbki, bądź gwizdka, lub innej "głośnej" metody w zależności od parku). Było to spowodowane dbałością o nasadzenia, niejednokrotnie bardzo cenne, (wandalizm i złodziejstwo nie jest "wymysłem" naszych czasów, zmieniły się może jedynie "motywy", i skala zjawiska). Po wojnie wszystko było "nasze", i takie "nieideologiczne" działania jak ogradzanie parków, było nie do pomyślenia, (na efekty nie trzeba było długo czekać), i spacery, "wieczorową porą", kończyły się najczęściej, utratą portfela i " formatowaniem fizis ", o stanie roślinności nie wspomnę. Obecnie powraca się do praktyki ogradzania i zamykania parków, (park Źródliska, czy park Helenów), i jest to moim zdaniem praktyka właściwa, ze względu na utrzymanie tych ogrodów w "cieszącym oko" stanie, (do czasu zmiany mentalności, "współwłaścicieli", dorobku wielu pokoleń Łodzian"
"Na Swierczwskiego przy Rzezni Miejskiej byla krancowka tramwajowa linni 14.Tramwaj ten skladal sie tylko z jednego wagonu w ktorym nie bylo drzwi zamykanych..Byl tzw.biletowy,ktory sprzedawal bilety w tramwaju.Mam na mysli lata 50-te.Pozdrawiam.Ps.W okresie przedwojennym park Poniatowskiego byl parkiem prywatnym.Jako maly chlopiec pamietam,ze jeszcze w latach 50-tych byl ogrodzony dosc wysokim murem.Pamietam ten mur,ktory byl od strony Rzezni Miejskiej az do tzw.Madery czyli do torow kolejowych,ktore szly do stacji Lodz-KaliskaPrzy zestawie tramwajowym jednowagonowym bylo to jeszcze bardziej prosto,bo korbelka do prowadzenia takiego wagonu znajdowala sie zarowno z przodu wagonu jak i z tylu.Po przyjezdzie na petle motorniczy przechodzil tylko od jednej korbelki do drugiej.Trasa 14-stki byla bardzo dluga bo prowadzila od Rzezni az na Zarzew.Tramwaj jezdzil tez bardzo rzadko,poniewaz byly tylko dwa zestawy wagonow jednowagonowych,ktore mijaly sie w drodze.Praca motorniczego zwlaszcza zima byla bardzo ciezka ze wzgledu na temperature i brak zamykanych drzwi.Pamietam,ze motorniczy byl ubrany w tzw.kufajke i cieple dlugie buty zwane filcami"
super temat! Gdy było się młodszym, nie wpadło do głowy, żeby utrwalać na zdjęciach swoje okolice, czy w ogóle Łodzi... Pewnie człowiek wtedy nie myślał jak zmieni się otoczenie w którym żyjemy.... Czy ktoś ma jakieśzdjęcia albo zna adres strony gdzie są zdjęcia Retkini z lat 80 i początku 90-tych?
"14" jak i "6" miały składy również dwu wagonowe i były przepinane na krańcówkach tak jak ktoś wcześniej napisał na zasadzie mijanki. Najlepszy przykład zachowanej częściowo takiej mijanki jest odsłonięty spod cienkiej warstwy asfaltu krańcówka "6" na Wróblewskiego przy Proletariackiej.
Pamiętacie dzwonki konduktorów w wagonach. Jeden - jazda, dwa - stop. Trenowaliśmy to kluczmi o latarnię.
Sklepik na Wólczńskiej prowadził P. Płóciennik z którego córką chodziłem do jednej klasy w SP 150. A oranżada była mieszanką kwasku cutrynowego z sodką.
Ja pamiętam u motorniczych w odkrytych wagonach Długie baranie kożuchy, takie jak na starych filmach noszą wartownicy fabryczni.
Nieistniejący już zbiornik gazu (pamiętam go jak jeszcze stał) wraz z budynkiem technicznym (po lewej) i domem dla pracowników (po prawej) były pierwszymi budowlami, które stanęły na późniejszym Os. Mireckiego
Te dwa stojące tam budynki objęte są patronatem konserwatora zabytków i chyba ten czeka tylko na to by się same zawaliły bo nawet nie są wystarczająco ogrodzone, a perełkami architektury na pewno są. :(
Czy ma ktoś może zdjęcia tramwajów jadących do Tuszyna? Z opowiadań wiem, że była to linia nr 41.
I mam jeszcze pytanie do osób mieszkających dłużej (a trudniej mieszkać krócej) niż ja w Łodzi dotyczące postu nr 4. Czy ta liczba "153" oznacza numer linii autobusowej? Swoją drogą dziwi mnie to, że w przeciwieństwie do Wrocławia, Krakowa, Warszawy czy Gdańska Łódź radzi sobie mając 2-cyfrowe numery linii autobusów. Nie tak dawno temu autobusy na liniach od 151 do 158 jeździły w nocy, ale zamieniono je na N-ki.