Kelechukwu Ebenezer Ibe-Torti: Chcę wywalczyć sobie miejsce w wyjściowej jedenastce

Kelechukwu Ebenezer

Kelechukwu Ebenezer Ibe-Torti po podpisaniu kontraktu z Łódzkim Klubem Sportowym udzielił wywiadu Remkowi Piotrowskiemu, który ukazał się na łamach oficjalnej strony biało-czerwono-białych. Nigeryjczyk opowiedział w nim o swojej przeszłości i celach związanych z przenosinami do najstarszego łódzkiego klubu.

O celach w ŁKS-ie

– Cel jest jasny. Chcę grać, chcę zasłużyć w ŁKS-ie na to granie i z czasem chcę wywalczyć sobie miejsce w wyjściowej jedenastce. A to będzie możliwe tylko wtedy, jeśli nadal będę rozwijał swoje umiejętności i zdołam pomagać drużynie. Z każdym tygodniem muszę stawać się lepszym piłkarzem. Kilka lat temu byłem na boisku indywidualistą, ale szybko się z tego wyleczyłem. Teraz przyjemność sprawia mi gra dla zespołu. To jest ważniejsze i także dzięki temu staje się bardziej wartościowym piłkarzem.

O samotnym życiu w Polsce i częstych podróżach

– Powiem szczerze, że było momentami bardzo ciężko. Pod każdym względem. Musiałem poznać nowych ludzi. Musiałem nauczyć się wielu rzeczy, także tych prozaicznych z życia codziennego. Oczywiście nie żałuję tej szkoły dorosłego życia. W moim przypadku podróży nie było wbrew pozorom wiele. Urodziłem się w Nigerii, potem wraz z mamą mieszkałem cztery lata w Kenii. Kolejnym przystankiem była już Polska.

O początkach gry w piłkę w Nigerii i różnicy pomiędzy afrykańskimi, a polskimi trenerami

– W Nigerii nie grałem w piłkę nożną. W trakcie czteroletniego pobytu w Kenii bawiłem się jedynie w szkolnej drużynie, co przecież trudno uznać za poważny początek przygody z futbolem. Zaczęło się w Polsce, więc chyba faktycznie należałoby powiedzieć, że to, co umiem zawdzięczam polskim trenerom. Odnoszę wrażenie, że w Polsce trenerzy są inni niż w Afryce, choć jak już wspomniałem tam piłkę ledwie liznąłem. Polscy trenerzy wymagają odpowiedzialności zarówno na boisku, jak i poza nim. Są też bardzo konsekwentni. Jestem wychowankiem Escola Varsovia, a akurat tam silny nacisk zawsze kładziono na wyszkolenie techniczne i zajęcia z piłką, choć i przygotowania fizycznego nigdy nie zaniedbywano. Nie wiem oczywiście, czy tak samo wygląda to w innych polskich klubach.

O wyborze ŁKS

 Dużo słyszałem o ŁKS-ie, więc ten kierunek spodobał mi się już wcześniej. Chciałem tutaj przyjść. Łódź jest dużym miastem w centrum Polski, w dodatku blisko Warszawy, którą znam. ŁKS jest dużym klubem, do tego bardzo dobrze poukładanym. Wszystko wygląda tu obiecująco. Rozbudowywany jest teraz stadion. Oczywiście nie bez znaczenia jest także to, że znam trenerów Wojciecha Stawowego i Rolanda Thomasa, pod okiem których rozwijałem się w Escoli. Taryfy ulgowej na pewno nie będzie, lecz dzięki nim z pewnością wejście do zespołu będzie dla mnie odrobinę łatwiejsze, bo chyba mniej więcej wiem, czego się spodziewać.

O ulubionej pozycji na boisku i elementach gry, które musi poprawić

– Występowałem na wielu pozycjach. Trudno dziś wszystkie je zliczyć, ale to dobrze, bo dzięki temu, że grałem na wielu pozycjach nauczyłem się nowych rzeczy, nauczyłem się patrzeć na grę z różnych perspektyw. Ja lubię kombinować na boisku, lubię też myśleć nad najlepszymi rozwiązaniami. Na jakiej pozycji czuje się najlepiej? Chyba na prawej stronie pomocy. Chciałbym popracować m.in. na uderzeniem z dystansu, a konkretnie nad jego mocą, bo z tym różnie bywa.

O presji związanej z grą dla ŁKS

– To na pewno wiąże się z presją i nie będę kłamał, że przed takim pierwszym meczem nie poczuje tremy, ale jestem na takie wyzwanie gotowy i wierzę, że zdołam sobie poradzić. Najważniejsze teraz jednak będzie to, bym swoją pracą i postawą na boisku zasłużył na zaufanie trenera. Tylko tak mogę stać się pierwszą opcją na danej pozycji.

©ŁKSFANS.PL