Leszek Jezierski – Napoleon

Leszek Jezierski urodził się 12. maja 1929 roku w Lublinie. Karierę piłkarską rozpoczął tuż po zakończeniu II wojny światowej w klubie z rodzinnego miasta – Lubliniance, w której występował również inny wielki reprezentant biało-czerwono-białych barw, Władysław Król. W 1950 roku przeniósł się do stolicy, gdzie grał w tamtejszej Legii, odbywając przy okazji obowiązkową służbę wojskową.

W trakcie swojego pobytu w Warszawie wystąpił jedynie w 6. spotkaniach, uzyskując przy tym jedno trafienie. Nic więc dziwnego, że po roku gry postanowił zmienić otoczenie, by mieć szansę na regularne występy. Bohater tego artykułu postanowił podążyć na zachód i wkrótce trafił do ŁKS-u.

Początek przygody z klubem z al. Unii Lubelskiej 2 nie należał do udanych – łodzianie spadli do II ligi i Jezierski, mający ambicje występowania nawet w kadrze narodowej, musiał grać na zapleczu ekstraklasy. Na szczęście, w tym samym okresie na ławce trenerskiej ŁKS-u pojawił się wspominany wcześniej Władysław Król, który po roku powrócił wraz ze swoimi podopiecznymi do I ligi, a wkrótce sięgnął z nimi po wicemistrzostwo kraju. Co warte podkreślenia, popularny Napoleon w jednym z ostatnich wywiadów przed śmiercią uznał właśnie tego szkoleniowca za swój największy trenerski autorytet.

Dzięki zgraniu i wielu indywidualnościom, do których należał także grający w ataku Jezierski, ŁKS stał się czołową piłkarską siłą w kraju końca lat 50-tych XX wieku, zyskując przy tym zaszczytny przydomek Rycerzy Wiosny, który przez wielu dziennikarzy jest dzisiaj niesłusznie rozdawany drużynom rewelacyjnie spisującym się drugiej rundzie rozgrywek. Łodzianie w 1957 roku sięgnęli po Puchar Polski, a w rok później po pierwsze, historyczne mistrzostwo kraju. Oba ww. sukcesy były zarazem największymi osiągnięciami Napoleona w życiu piłkarza. Do nich z pewnością należy doliczyć także 6-krotne uczestniczenie w międzypaństwowych meczach reprezentacji naszego kraju (debiut w 1954 roku, w meczu z Bułgarią).

Jezierski grał w ŁKS-ie do 1961 roku. Następnie bronił barw dwóch innych łódzkich klubów, tj. Startu i Włókniarza, by piłkarską karierę zakończyć w nieistniejącym dziś Stomilu Poznań. Po zawieszeniu butów na kołku nie potrafił rozstać się ze swoją największą pasją życiową i wkrótce zajął się trenerką. W 1966 roku wraz z zespołem MKS Hala Sportowa sięgnął po mistrzostwo Polski juniorów. Na początku lat 70-tych przejął drużynę Widzewa, grającą wówczas w czwartej lidze. W kilka lat awansował z nią do ekstraklasy, tworząc podwaliny pod przyszłą piłkarską siłę w kraju. W sezonie 1976/77 prowadził, jak wielokrotnie powtarzał, swój ukochany ŁKS. Po pierwszej rundzie łodzianie przewodzili w stawce ligowej, mając sporą przewagę nad wiceliderem i wydawało się, że tylko kataklizm może odebrać im awans do europejskich pucharów. Niestety, konflikt, jaki narodził się w drużynie pomiędzy nim, a grupą zawodników na czele której stał Jan Tomaszewski, spowodował, że runda wiosenna wyglądała fatalnie – 7 porażek z rzędu i ostatecznie jedynie środek ligowej tabeli.

Po tej przykrej przygodzie przeniósł się do Ruchu Chorzów, z którym w 1979 roku wywalczył swoje jedyne mistrzostwo kraju. Do jego trenerskich osiągnięć należy również zaliczyć wywalczenie wicemistrzostwa Polski w 1987 roku z Pogonią Szczecin, za co aż do śmierci jej kibice byli gotowi nosić go na rękach. Podsumowując dorobek trenerski wypada dodać, że prowadził jeszcze Lecha Poznań i Zawiszę Bydgoszcz. Powracał, ale niestety nie zdobywając sukcesów, kilka razy do ŁKS-u. Ostatni raz w 2004 roku, jako koordynator i doradca jednego ze swoich podopiecznych, Marka Chojnackiego.

Jezierski zmarł 12. stycznia 2008 roku w jednym z łódzkich szpitali. Należał do najbarwniejszych postaci polskiego futbolu, o czym świadczy choćby fakt przybycia na jego pogrzeb tysiąca osób, w tym piłkarskich działaczy, sportowców, polityków. Mówiono o nim Napoleon, bo tak jak słynny cesarz francuski był niskiego wzrostu (168 cm) i tak jak on uwielbiał walkę i zwycięstwa. Jego upór i twarde zasady nie zawsze jednak były na rękę wszystkim. Tak było choćby podczas wspomnianego konfliktu z Janem Tomaszewskim pod koniec lat 70-tych ubiegłego stulecia; tak było też za każdym razem, gdy przystępowano do wyboru selekcjonera reprezentacji Polski, którym nigdy nie został, choć bardzo o tym marzył i na co z pewnością zasłużył, zdobywając m. in. trzy razy tytuł trenera roku w 1975, 1976 i 1987 roku.

Książe_Nibeusz

©ŁKSFANS.PL