Patora: Kibice mają się z czego cieszyć

12957621_1122764651096686_1376150082089723343_o

Po meczu ŁKS-u z Bronią Radom (8:0) ekskluzywnego wywiadu dla serwisu ŁKSFANS udzielił zdobywca dwóch bramek dla łodzian – Adam Patora. Zapraszamy do przeczytania zapisu tej rozmowy.

Pierwsze pytanie jakie przychodzi na myśl po dzisiejszym meczu… Dlaczego potraficie ograć Broń Radom 8:0, a nie zdołaliście wymęczyć nawet skromnego 1:0 w poprzedniej kolejce z Błękitnymi Raciąż?

Adam Patora: Ciężko powiedzieć… Stare piłkarskie porzekadło mówi, że gra się tak jak przeciwnik pozwala. Drużyna z Raciąża okazała się lepiej poukładana w defensywie, dlatego ciężko było nam się w środę przedrzeć przez ich zasieki obronne. Dzisiaj za to mecz ułożył się pod nasze dyktando, pomógł szybko strzelony gol i druga bramka, moja. Później wiadomo – presja się zmniejsza, czujemy się pewniejsi i więcej nam wychodzi.

Wydaje się, że na więcej pozwalają wam teoretycznie silniejsi przeciwnicy. Dodatkowo kiedy pierwsi strzelicie bramkę, jest większe prawdopodobieństwo, że mecz ułoży się po waszej myśli.

A.P.: Zdecydowanie się zgadzam. Ten pierwszy gol często decyduje o tym kto wygra. Wiadomo – przeciwnikowi od razu podcina skrzydła, a nam dodaje wiatru w żagle. Fajnie, że dzisiaj się tak złożyło i szybko wyszliśmy na prowadzenie. Miejmy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będzie podobnie, to wtedy na pewno nasza gra będzie skuteczniejsza i zarazem milsza dla oka.

Dzisiaj waszą grą mogli zachwycać się kibice. Jak uważasz, która bramka była najładniejsza, najsumienniej wypracowana przez cały zespół?

A.P.: Szczerzę mówiąc wydaje mi się, że ładnego gola strzelił Artur Golański, ale to była indywidualna akcja… Adrian Świątek dostał z kolei ładne podanie z głębi pola… Podobnie jak ja w pierwszej połowie. Fajnie, że zachowałem zimną krew i strzeliłem tego gola. Aczkolwiek gole z drugiej połowy też nie były najgorszej urody i na pewno kibice mają się z czego cieszyć.

Dzisiejszy wynik jest bardzo okazały, ale dla was sytuacja nie zmienia się za bardzo – dalej musicie wygrywać wszystko i liczyć, że rywale pogubią punkty. W następnej kolejce zmierzycie się ze Startem Otwock. Będzie ciężko?

A.P.: Z tego co wiem Start nie zaczął najlepiej tej rundy, więc powinniśmy to wykorzystać. Gramy na wyjeździe, ale liczę na trzy punkty w tym meczu. Nie ma się co oglądać na rywali, bo jedni co prawda gubią punkty, ale inni nie chcą ich gubić… Na przykład Pelikan Łowicz rozpoczął zwycięską serię – wygrał z Polonią, dzisiaj wygrał z Lechią, więc na pewno nie będzie łatwo. Ale my też nie składamy broni!

W tym sezonie III liga to dziwne rozgrywki. Drużyny walczące o awans tak naprawdę znajdują się tuż nad strefa spadkową. Każde potknięcie może poskutkować znalezieniem się w niej. Macie to gdzieś z tyłu głowy?

A.P.: Dokładnie tak, bierzemy to pod uwagę i wiemy, że musimy być do końca skoncentrowani, bo to bardzo ważny czynnik w każdym spotkaniu. Ważne jest też kto z tej II ligi spadnie, czy to będzie drużyna z województwa mazowieckiego… Nie wiadomo też co z Dolcanem Ząbki, który wycofał się z I ligi i może zagrać w III lub w IV lidze. Każdy zespół chce zająć jak najwyższe bezpieczne miejsce, bo o spadek wcale nie tak trudno…

Dziękuję za rozmowę i jeszcze raz gratuluje okazałego zwycięstwa.

A.P.: Dziękuję. Na koniec chciałem jeszcze pozdrowić moją dziewczynę, która jest w szpitalu. Dedykuję jej dwa zdobyte dzisiaj gole.

Z Adamem Patorą rozmawiał Michał Winciorek

©ŁKSFANS.PL