Pechowy piątek. ŁKS – Śląsk 0:1

FB_IMG_1573325452092

Po dość jednostronnym spotkaniu podopieczni trenera Kazimierza Moskala po raz drugi z rzędu zmuszeni byli uznać wyższość swoich rywali. Jedyna bramka w spotkaniu padła w pierwszej połowie.

 

Początek spotkania bezsprzecznie należał do gości. Zawodnicy z Wrocławia byli w stanie zdominować łodzian i co chwilę stwarzać zagrożenie pod bramką Arkadiusza Malarza. Jedną z takich akcji była ta z 13 minuty, kiedy to Przemysław Płacheta dośrodkowywał w pole karne ŁKS-u. Czujny przy tej akcji wydał się być Jan Sobociński, który próbując wybić piłkę za linię końcową nieszczęśliwie wbił ją do własnej bramki.

Po tej bramce obraz pierwszej połowy nie uległ zbytnio zmianie. W dalszym ciągu to goście byli stroną dominująca, aczkolwiek łodzianie kilkukrotnie byli w stanie zagrozić bramce wrocławian.

W drugą połowę lepiej weszli łodzianie. Ełkaesiacy byli w stanie wypracować sobie kilka sytuacji bramkowych, jednak Matus Putnocky nie dał się zaskoczyć ani razu.

Większość drugiej odsłony spotkania to jednak dość niedokładna i nieefektywna gra. Oba zespoły były w stanie kreować sobie okazję bramkowe, ale finalnie jednak czegoś brakowało. Po stornie łodzian zauważyć można było sporą niedokładność i drobne błędy indywidualne.

W ostatniej akcji meczu bohaterem łódzkich kibiców mógł zostać ich idol – Ievgen Radionov. „Żenia” pojawił się na boisku w 70. minucie, zmieniając zmęczonego Kujawe. W czwartej doliczonej minucie ukraiński napastnik główkował piłkę w kierunku bliższego słupka bramki gospodarzy, ale strzał okazał się jednak zbyt lekki na zaskoczenie Putnockyego.

 

ŁKS Łódź – Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)

Bramka: Sobociński 13′ (s)

ŁKS: Malarz – Grzesik, Juraszek, Sobociński, Klimczak, Ramirez, Srnić, Trąbka, Kalinkowski (46. Piątek), Pyrdoł (67. Pirulo), Kujawa (72. Radionov).

Śląsk: Putnocky – Broź, Puerto, Golla, Stiglec, Pich, Łabojko, Mączyński, Chrapek (90. Gąska), Płacheta (82. Samiec-Talar), Expósito (60. Cholewiak).

©ŁKSFANS.PL