Pokaz policyjnej siły w Aleksandrowie Łódzkim

10702115_862547327098609_1892495794567067252_n

Podczas środowego pojedynku Sokoła Aleksandrów z Łódzkim Klubem Sportowym nie zawiedli ani podopieczni Andrzeja Kretka, którzy pierwszy raz wygrali na wyjeździe, ani wspierający ich kibice. Fanatycy biało-czerwono-białych w prawie pięćsetosobowej grupie pojawili się na aleksandrowskim obiekcie by głośnym dopingiem pchnąć zawodników do zwycięstwa. Niestety nie obyło się bez starć z zabezpieczającą spotkanie policją.

Po mającej miejsce jeszcze podczas rozgrywek czwartej ligi wizycie w Przedborzu, wyjazd do Aleksandrowa Łódzkiego to kolejny mecz, podczas którego kibice biało-czerwono-białych zaprezentowali się z jak najlepszej strony. Chociaż już kilkukrotnie pojawiali się na obiektach innych klubów bardzo licznie, to tym razem nie zabrakło ani głośnego dopingu przez większość spotkania, ani flag, ani okolicznościowej oprawy w wykonaniu prawie pięćsetosobowej grupy, przywitanej z dużym entuzjazmem przez miejscowego spikera. Niestety bez komplikacji się jednak nie obyło.

W drugiej części spotkania na sektorze zajmowanym przez kibiców gości pojawiła się sektorówka, której prezentacja chwilę później została wzbogacona małym pokazem pirotechnicznym. Ponieważ jest to nadal zachowanie niezgodne z obowiązującymi przepisami, dość szybko interweniowała policja, której liczba i postępowanie, w ocenie wielu obserwatorów spotkania, wydaje się jednak stanowczo niewspółmierne do popełnionego przez kibiców wykroczenia. Bardzo liczna grupa służb mundurowych szybko pojawiła się na znajdującej się za bramką trybunie i agresywnie weszła w przejścia, spychając łódzkich kibiców w jedną zwartą grupę, co o mało co nie skończyło się uszkodzeniem ciała jednego z kibiców, który w efekcie tej interwencji został zrzucony z muru.

Sytuacja zaostrzała się coraz bardziej, aż w końcu zgromadzeni głośnymi okrzykami poprosili samych piłkarzy o wsparcie i zejście z boiska. Zawodnicy Łódzkiego Klubu Sportowego zareagowali dość szybko. Kapitan zespołu, Marcin Zimoń, powstrzymał na chwilę Szymona Gąsińskiego przez wznowieniem gry od bramki i podbiegł w kierunku odgradzającej murawę od trybun siatki. Jego interwencja i krótka, ale prawdopodobnie dosadna wymiana zdań z przedstawicielami policji odniosła skutek, dzięki czemu kibice zostali na sektorze, sytuacja i zachowanie służb mundurowych trochę się uspokoiło, a zawodnicy mogli bez problemów dokończyć wygrane ostatecznie spotkanie.

Monika

©ŁKSFANS.PL