Punkt przywieziony z Sopotu

14701037_1269658299740653_1258430388638459623_o
Sporo problemów rywalkom z Sopotu sprawiły siatkarki ŁKS-u Commercecon Łódź. Spotkanie było wyjątkowo wyrównane, o czym mogą świadczyć partie rozstrzygane na przewagi. Sopocianki miały swoje szanse, prowadząc w meczu 2:0, jednak ambitnie walczące przyjezdne zdołały doprowadzić do wyrównania i tie-breaka. W decydującym secie więcej szczęścia było po stronie gospodyń i mimo że pościg łodzianek zapewnił dramatyczną końcówkę, to Atom Trefl Sopot zapisał na swoim koncie dwa punkty i kolejne zwycięstwo.

Na początku spotkania oba zespoły grały dość nerwowo, ale więcej błędów popełniały gospodynie, dzięki czemu ŁKS wyszedł na prowadzenie 6:3. Trefl szybko jednak odrobił straty, a po skutecznej zagrywce Beaty Mielczarek wyszedł na prowadzenie 9:8. Łodzianki popełniały coraz więcej błędów, nic więc dziwnego, że o przerwę przy stanie 12:9 dla rywalek poprosił trener Michal Masek. Zespół z Sopotu cały czas utrzymywał bezpieczną przewagę, a po ataku i asie serwisowym Justyny Łukasik było już 17:13. Gdy po chwili blok łodzianek obiła Mielczarek, trener ŁKS-u przerwał grę po raz drugi. Sygnał do odrabiania strat w zespole z Łodzi dała Ewa Kwiatkowska, ale w zespole gospodyń dobrze w ataku grała Magdalena Damaske. W końcówce Trefl już nie dał odebrać sobie wygranej w tym secie, ostatni punkt zdobywając po bloku Łukasik (25:19).

Trzy pierwsze punkty drugiej partii zdobyły gospodynie, potem jednak gra się wyrównała. Na skuteczne zbicia Justyny Łukasik i Magdaleny Damaske odpowiadały Ewa Kwiatkowska i Katarzyna Sielicka. Łodzianki miały jednak coraz większe problemy z przyjęciem zagrywki i przy stanie 10:5 dla Trefla trener Michal Masek poprosił swoje zawodniczki do ławki rezerwowych. Na boisku pojawiły się Katarzyna Bryda i Alicja Leszek, ale nie odmieniło to gry łodzianek. Gdy Agata Oleksy nadziała się na podwójny blok, przewaga gospodyń wynosiła już 10 punktów (16:6). Przyjezdne były bezradne wobec dobrej i mądrej taktycznie gry sopocianek. Atakowały w aut, popełniały proste błędy i przegrały wysoko do 14 po jedenastej zepsutej zagrywce w tym meczu.

W trzecim secie łodzianki nadal walczyły same ze sobą i swoimi słabościami, wyróżniała się jednak Ewa Kwiatkowska, po ataku której ŁKS wyszedł na prowadzenie 5:4. Po asie serwisowym Katarzyny Sielickiej przyjezdne prowadziły już 9:5 i grę musiał przerwać trener Piotr Matela. Nie pomogło to jednak zbyt wiele, bo ŁKS postawił na siatce ścianę nie do przejścia. Przyjezdne w niczym nie przypominały zagubionego zespołu z dwóch pierwszych partii i gdy trener Trefla poprosił o drugą przerwę, prowadziły już 13:6. Na boisku pojawiły się Dominika Mras i Martyna Łukasik, która od razu popisała się dwoma skutecznymi zbiciami. Trefl rozpoczął odrabianie strat i przy czteropunktowej przewadze (15:11) o przerwę poprosił trener Masek. Skuteczność straciła Izabela Kowalińska, a Trefl nie zwalniał (17:19). Po ataku Moniki Fedusio był już remis i wówczas… znów zaczął grać ŁKS. Zagrywki Ewy Kwiatkowskiej, ataki Kowalińskiej i Katarzyny Brydy sprawiły, że goście wyszli na prowadzenie 23:19. Kolejne trzy punkty zdobyły jednak gospodynie i trener Masek poprosił o przerwę przy stanie 23:22 dla swojego zespołu. Po niej punkt zdobyła Kowalińska, potem Martyna Łukasik i sopocianki popisały się skutecznym blokiem na Kowalińskiej, doprowadzając do remisu 24:24 i emocjonującej końcówki. W niej więcej zimnej krwi zachowały grające z „nożem na gardle” łodzianki i po ataku Kwiatkowskiej wygrały 29:27.

Wydawało się, że siatkarki ŁKS zbudowane wygranym setem pójdą za ciosem, ale to sopocianki lepiej rozpoczęły kolejnego seta (6:4). Oba zespoły w tym okresie gry miały sporo problemów z przyjęciem i punkty zdobywały głównie z zagrywki. Po ataku Ewy Kwiatkowskiej przyjezdne doprowadziły do remisu 8:8. Kibice oglądali zarówno efektowne obrony, jak i piłki spadające w boisko po przebiciu… sposobem dolnym. Za każdym razem, gdy Trefl uciekał na jeden-dwa punkty, ŁKS odrabiał straty. Gdy po zagrywce Alicji Leszek zespół gości wyszedł na prowadzenie 16:15, grę przerwał trener Piotr Matela. Świetnie w ataku spisywała się Magdalena Damaske i gdy po jej zbiciu było 20:19 dla gospodyń, o przerwę poprosił trener gości. Po niej łodzianki zdobyły cztery punkty z rzędu. Seta skończyła, obijając blok rywalek, Izabela Kowalińska (25:23) i ŁKS doprowadził do tie-breaka.

Decydującą partię sopocianki rozpoczęły od prowadzenia 4:0. Grając bardzo dobrze zagrywką i blokiem sprawiły, że trener Michal Masek wykorzystał szybko obie przysługujące mu przerwy, drugą przy stanie 7:2 dla gospodyń. ŁKS rzucił się do odrabiania strat, ale zespoły zmieniły strony boiska z trzypunktową przewagą Atomu Trefla. Przyjezdne były konsekwentne i zmniejszyły straty do jednego punktu (8:9), potem jednak dając gospodyniom uciec na cztery punkty (13:9). Wówczas ełkaesianki postawiły szczelny blok, zaatakowała Sielicka i było już tylko 13:12. Po przerwie na życzenie trenera Mateli w polu zagrywki pomyliła się Agnieszka Wołoszyn. Łodzianki obroniły pierwszą piłkę meczową, ale w ostatniej piłce zablokowana została Ewa Kwiatkowska i Trefl Sopot zgarnął dwa punkty.

MVP: Martyna Łukasik

Atom Trefl Sopot – ŁKS Commercecon Łódź 3:2
(25:19, 26:24, 27:29, 23:25, 15:13)

Składy zespołów:
Atom Trefl: Mielczarek (12), Skorupa (6), Damaske (16), Goliat (2), Łukasik J. (17), Gajewska (2), Kulig (L) oraz Łukasik M. (19), Mras (1) i Fedusio (1)
ŁKS Łódź: Kwiatkowska (23), Osadchuk (2), Oleksy (8), Sielicka (9), Muhlsteinova (1), Kowalińska (26), Strasz (L) oraz Leszek (5), Bryda (8), Tomczyk (1) i Wołoszyn

©ŁKSFANS.PL