Pytania od kibiców (odcinek 3) – Przemysław Kocot

8

W trzecim odcinku, na pytania od kibiców będzie odpowiadał środkowy pomocnik Łódzkiego Klubu Sportowego – Przemysław Kocot. Zapraszamy do lektury!

19wojtek08: Przemku, jesteś już po 30-stce i przed Tobą jeszcze kilka lat grania, ale czy planujesz już swoją przyszłość po zakończeniu piłkarskiej kariery? Czy będzie ona dalej związana ze sportem?

Przemysław Kocot: Wiadomo, już mam swój wiek, niedługo 32 lata na karku, ale myślę, że jak zdrówko będzie dopisywało, to będę grał jak najdłużej. Po zakończeniu kariery myślę, że będę chciał zostać przy piłce. Chciałbym zrobić papiery trenerskie i zostać szkoleniowcem, prowadzić grupy młodzieżowe, bo zawsze o tym marzyłem i myślę, że takie plany będę chciał zrealizować.

porthole: Jest teraz spora konkurencja w klubie jeśli chodzi o linię pomocy. Jak na to reagujesz i jak reagują na to pozostali zawodnicy?

PK: Myślę, że w każdej drużynie jest potrzebna konkurencja. Ja na początku sezonu nie grałem z powodu kontuzji, ale uważam, że konkurencja jest potrzebna i widać, że dobrze to na mnie podziałało, bo wywalczyłem sobie miejsce w pierwszym składzie i jak na razie gram. Na treningach widać to zaangażowanie wśród pomocników, ponieważ każdy chce grać i jestem pewien, że to przełoży się później na boisko.

carlosbueno: Kto był twoim piłkarskim idolem w dzieciństwie?

PK: Nie miałem takiego, bo akurat wtedy nie interesowałem się tak piłką nożną i dopiero później zacząłem oglądać spotkania piłkarskie. Na dzień dzisiejszy moim takim wzorem do naśladowania jest Sergio Busquets z FC Barcelony. Widać u niego w grze spokój i dobre rozegranie piłki. (śmiech) Mogę się przyznać i może być to śmieszne, ale tutaj w drużynie mówią do mnie „Busquets” i uważają, że jestem podobny do niego.

- Najtrudniejszy rywal przeciwko któremu grałeś?

PK: Myślę, że reprezentacja Hiszpanii do lat 21. Graliśmy eliminacje z tą drużyną i występowali tam tacy zawodnicy jak: Gerard Pique, który teraz gra w Barcelonie, Bojan Krkić, Javi Martinez, czy Luis Garcia. Więc myślę, że to był taki najcięższy przeciwnik, przeciwko którym grałem. Dużo się nauczyłem i widać, że od bardzo młodego wieku byli szkoleni technicznie, więc przewyższali nas piłkarsko, my tylko mogliśmy biegać i patrzeć jak oni się cieszą z gry w piłkę.

PorucznikBorewicz: Jak zacząłeś swoją przygodę z piłką i czy zmieniłbyś coś w swojej karierze?

PK: Zacząłem swoją karierę w wieku 8 lat. Brat trenował w grupach młodzieżowych, więc zabrał mnie pewnego dnia na swój trening i tak się zaczęła moja przygoda. Później dostałem powołanie do kadry Dolnego Śląska i pokazałem się w turnieju mistrzostw Polski. Zauważył mnie trener reprezentacji Polski, dostałem powołanie i wtedy zaczęło się zainteresowanie moją osobą po Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław i jeszcze wtedy Amice Wronki. Dostałem propozycję z Zagłębia Lubin, podpisałem kontrakt na 5 lat bodajże i tak się rozpoczęła moja kariera. Grałem również w reprezentacjach młodzieżowych, więc była to fajna przygoda. Czy bym coś zmienił? Myślę, że nie, jestem zadowolony z tego co osiągnąłem, wiadomo, że mogłoby być lepiej, ale nie narzekam.

- Którego ze szkoleniowców z jakimi współpracowałeś najlepiej wspominasz i dlaczego?

PK: Myślę, że takim trenerem jest Jan Urban. W przeszłości był zawodnikiem bardzo dobrym, rozumiał piłkarzy i zawsze pomagał na boisku jak i poza nim. Wie o co w piłce chodzi i myślę, że to jest taka osoba, z którą najlepiej mi się współpracowało.

Krzeszu1908: Ulubiona twoja pieśń śpiewana przez kibiców?

PK: „W naszym mieście Łodzi”, dalej wiadomo jak to leci. Myślę, że tą pieśń każdy kibic zna i bardzo mi się ona podoba. Jak kibice śpiewają, to sam sobie nucę.

bastiano zlotno: W którym momencie po porażce z Ursusem, drużyna zdała sobie sprawę, co tak naprawdę się stało?

PK: Powiem tak, moim zdaniem przegraliśmy ten mecz zanim się jeszcze rozpoczął. Zamiast zająć się swoją grą, to myśleliśmy cały czas o meczu Lechii Tomaszów z Finishparkietem. Uważam, że wyszliśmy na ten mecz myślami gdzie indziej i w tym momencie można powiedzieć, że przegraliśmy to spotkanie. Wiadomo, po meczu był straszny ból i w głowie było że zawiedliśmy kibiców, to było coś strasznego. Trzeba się uczyć na błędach i myślę, że już się to nie powtórzy. Mamy nauczkę, że do każdego meczu trzeba podchodzić w 100 % i nie patrząc na inne sprawy.

Mati: Czy różnica między III a II ligą jest bardzo odczuwalna? Jeśli tak, to w jakim aspekcie najbardziej?

PK: W II lidze widać, że zespoły mają dobrze poukładaną grę i przemyślaną przede wszystkim. Widać, że te zespoły są dobrze zorganizowane. W III lidze piłkarsko chyba wszystkich przewyższaliśmy i tam poziom zdecydowanie był niższy niż w II lidze.

mat1908: Przemek, grałeś w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Zarówno w U-18 jak i w U-21. Z twojego pokolenia wielkie kariery zrobili m.in. Robert Lewandowski, czy Kamil Glik, jak wspominasz grę z nimi?

PK: Można powiedzieć, że w reprezentacjach młodzieżowych to zagrałem od U-16 do U-23. Spotkałem w tych kadrach wielu wspaniałych zawodników, którzy teraz grają na wysokim poziomie. Tak jak tutaj wspomniany Robert Lewandowski, Kamil Glik, Kamil Grosicki, Wojtek Szczęsny, czy Przemek Tytoń. W tamtych czasach mieliśmy taką kadrę, można powiedzieć mniej znaną jak teraz. Wiadomo, że teraz wybili się Ci zawodnicy. O Robercie mogę powiedzieć, że jak go poznałem, to było widać, że ma to coś i będzie wielkim piłkarzem. To była dla mnie fajna przygoda, bardzo się cieszę, że takich zawodników spotkałem i mam nadzieję, że jeszcze spotkam.

Pier: Kiedy znowu strzelisz bramkę jak w meczu z Bronią Radom?

PK: Chciałbym jak najszybciej. Z meczu na mecz spoglądam na tych bramkarzy i szukam tej bramki, ale myślę, że przyjdzie taki moment i postaram się o takiego gola jak z Bronią Radom.

JarekW1: Na igrzyskach w Monachium w parze z Andrzejem Bekiem w wyścigu tandemów, medal zdobył Benedykt Kocot. Czy to rodzina?

PK: Nie, nawet nie znam człowieka, więc nie będę się wypowiadał na ten temat (śmiech).

Opracował: Mateusz Cymerys

©ŁKSFANS.PL