Pytania od kibiców (odcinek 7) – Krystyna Strasz | ŁKSFANS.PL

Pytania od kibiców (odcinek 7) – Krystyna Strasz

2017-02-12 20-52-11_IMG_9869

W siódmym odcinku, na pytania od kibiców będzie odpowiadała siatkarka ŁKS Commercecon Łódź – Krystyna Strasz. Zapraszamy do lektury!

.

19wojtek08: Krysiu, wyróżniasz się na parkiecie nie tylko umiejętnościami siatkarskimi. Czy zdarzyło się, że kibice chcieli zabierać Cię na randki?

Krystyna Strasz: (śmiech) Może czasem się zdarzało, ale ja jestem z moim mężem już od dawna, w sumie od kiedy zaczynałam grać w siatkówkę. Tak naprawdę jestem cały czas zajęta i nigdy nie skorzystałam z żadnego zaproszenia (śmiech).

heineken: Jak podoba Ci się w Łodzi?

KS: Bardzo mi się podoba. Jak przyjechałam tutaj nie spodziewałam się tego, że zaaklimatyzuje się gdziekolwiek indziej niż w Dąbrowie Górniczej. Okazało się, że mi się tutaj spodobało i to bardzo. Bardzo przyjemnie mi się tu mieszka, mojemu mężowi też, chodzimy często na spacery z naszym pieskiem i jest tutaj dużo fajnych ciekawych miejsc, także podoba mi się.

- Jak ocenisz kibiców ŁKS-u?

KS: Szczególnie na meczu pucharowym dali naprawdę popis, to jest coś szczególnego w takiej skali, której nie widziałem nigdy na pewno na polskich parkietach w siatkówce. Doping jest wyjątkowy i kibice są naprawdę w tym przypadku naszym siódmym zawodnikiem i to bez dwóch zdań. Były momenty gdzie ciężej szło i naprawdę cała hala, można powiedzieć dudniła (śmiech) i to na pewno pomagało.

- Czy po zakończeniu obecnego sezonu chciałabyś zostać w ŁKS-ie?

KS: Na tą chwilę nie myślę o kolejnym sezonie, na razie jest ten obecny i jest on dla nas bardzo ważny. Mimo problemów, które nam się przytrafiły, to mamy ciągle nadzieję i szansę ugrania czegoś fajnego. Dlatego na razie głównie myślę o obecnych rozgrywkach.

Tomek1908ŁKS: Gdzie będziesz fetowała mistrza w tym roku?

KS: (śmiech) W Łodzi, mam nadzieję. To byłoby cudowne, nawet ciężko mi sobie coś takiego wyobrazić. Na pewno jesteśmy w stanie powalczyć o tytuł mistrzowski, będzie to mega trudne, ale mam nadzieję, że właśnie z tym naszym siódmym zawodnikiem będziemy miały na to większe szansę. Do decydujących meczów jeszcze daleka droga, niby tylko miesiąc, ale w tym czasie może się naprawdę dużo zmienić.

Seweryn1908: Kto jest twoim sportowym idolem?

KS: Nie miałam nigdy swojego sportowego idola. Piosenkarza, aktora, ulubionego koloru, deseru i czegokolwiek innego też.

PorucznikBorewicz: Która z Was (Ty, czy siostra) w szkolnych czasach zapowiadała się lepiej jeśli chodzi o siatkarską karierę?

KS: Na początku na pewno moja siostra, która grała na pozycji libero. Ja jeszcze grałam czasem na siatce, jak była ona niższa (śmiech). Siostra jest jeszcze ode mnie 10 centymetrów niższa, więc ona od początku grała na pozycji libero. Na pewno siostra zapowiadała się super, niestety kontuzja kolana ją wykluczyła, a wtedy jeszcze to był taki czas, że nie było tak dobrej i szybkiej diagnozy. Teraz myślę, że można byłoby sobie z tym poradzić i mogłaby grać dalej, ale skończyło się tak, a nie inaczej i na dzień dzisiejszy jest zadowolona, chociaż ciężko było jej się rozstać z siatkówką.

- Czy z siostrą robiłyście kiedykolwiek żarty swoim drugim połówkom?

KS: Ciężko mi sobie teraz przypomnieć, na pewno jeśli chodzi o takie zamienianie się, to nie jesteśmy aż tak do siebie podobne. Tak jak mówiłam, siostra jest ode mnie dużo niższa, ma proste włosy, ja mam kręcone i ma całkiem inną twarz, ale mimo wszystko ludzie często nas w Dąbrowie Górniczej mylili. Z natury jesteśmy raczej wesołymi osobami, wiec lubimy robić jakieś żarty, psikusy i dobrze się bawić.

- Czy interesujesz się jakimś innym sportem, oprócz siatkówki?

KS: Zawsze chciałam grać w piłkę ręczną, nie w siatkówkę. To Jadzia, mój bliźniak, chciała grać w siatkówkę dlatego się dzieliłyśmy pół godziny siatkówka i następne pół godziny piłka ręczna. Tak było przez dłuższy czas, a później wyszło na to, że siatkówka jednak zagościła u nas w Dąbrowie Górniczej. Trener Kawka, teraz drugi trener reprezentacji, otwierał sekcję siatkówki dla młodzieży i tak już w niej zostałyśmy. W piłkę ręczną nie miałam okazji nigdy grać, poza szkolnymi zawodami, ale bardzo ją lubię.

- Czy grając w Dąbrowie Górniczej często byłaś proszona o autograf na ulicy? Wszak masz nawet swój Fan Club na Facebooku.

KS: Dąbrowa jest dużo mniejszym miastem niż Łódź, także dość często zdarzały się tam takie sytuacje, bo jednak nie dość, że jest to małe miasto, to hala jest w samym centrum. Kiedy grałam w Dąbrowie, to powolutku przychodziły te wszystkie sukcesy jakie tam zdobywałyśmy od awansu, później medale, puchary. Także całe miasto żyło tą siatkówką i zdarzały się dosyć często takie sytuacje. Łódź jest większa i poza siatkówką jest wiele innych zajęć, gdzie ludzie spędzają czas i kilka różnych klubów, a nie tylko ten jeden.

waldi1981: Czy z którąś z dziewczyn z zespołu się przyjaźnisz?

KS: Bardzo dobrze dogadujemy się z dziewczynami. Jeśli chodzi o taką przyjaciółkę od serca, to może ze względu na to, że mam swojego bliźniaka, to właśnie ona jest dla mnie kimś takim. Jeśli chodzi o dziewczyny w zespole, to są naprawdę bardzo fajne i to jest jeden z lepszych sezonów tak naprawdę jeśli chodzi o moją karierę sportową. Jako drużyna, nasze osobowości i jako taki kolektyw, który się już stworzył to naprawdę tworzymy fajną paczkę i myślę, że dzięki temu część z tych zwycięstw, które nam się udało osiągnąć właśnie były odniesione dzięki temu kolektywowi, który mamy poza również poza boiskiem.

Matigoal: Co czułaś w Nysie po przegranym meczu?

KS: Na pewno był to wielki żal, że tak to się potoczyło. Ten mecz kompletnie nam nie wyszedł, z jednej strony tak sobie mówiłyśmy, że gdybyśmy wywalczyły tie-break’a i grały końcówkę na przewagi, to ten ból byłby pewnie jeszcze większy. W tym meczu nie mieliśmy żadnych argumentów, byłyśmy już takie przygaszone i zmęczone, nie ma co ukrywać, że kontuzja Lucie wybiła nas dość mocno z rytmu. Było to dla nas duże osłabienie, mimo, że Dominika dobrze sobie poradziła, ale jednak to też zgranie z całego sezonu robi robotę. Było straszne uczucie, tym bardziej jak widziałyśmy wsparcie jakie miałyśmy od kibiców, wiedziałyśmy, że to jest dla nich bardzo ważne, a nie mogłyśmy im tego dać, bo można powiedzieć, że kopałyśmy się same po czołach i same grałyśmy przeciwko sobie. Po tym finale dochodziłam dwa dni do siebie leżąc praktycznie i nic nie robiąc, bo byłam bardzo zmęczona.

- Jak sądzisz, czy nowa rozgrywająca potrzebna jest w zespole?

KS: Na pewno jest bardzo potrzebna, bo patrząc nawet na same treningi, ciężko jest zrobić w nim mecz 6 na 6. Trenując z jedną rozgrywającą, to akcja jest tylko z jednej strony i kończy się od razu po drugiej stronie i na pewno to nie wpływa dobrze na dziewczyny, które po drugiej stronie bronią, atakują i blokują. W żadnym elemencie nie byłoby to normalne trenowanie. Na pewno na boisku też przyda się nowa rozgrywająca, bo jest potrzebna zmienniczka. Jest sporo do ugrania, także cieszę się, że Athina trafiła do ŁKS-u , bo jest naprawdę fajną dziewczyną i teraz mamy cały tydzień na to, żeby się z nią dobrze zgrać.

- Co chcesz przekazać kibicom przed derbami?

KS: Na pewno nie mam tutaj co prosić o wsparcie, bo wiem, że to będzie. Kibice są za nami, bo dali nam to odczuć chociażby w Pucharze Polski. Co bym chciała przekazać? My ze swojej strony na pewno zrobimy wszystko, żeby się zrewanżować, jesteśmy mocno zmobilizowane na ten mecz, na pewno nie będzie on łatwy, ale zrobimy wszystko, żeby zmazać tą plamę z finału Pucharu Polski. Na pewno z mojej strony i całego zespołu możemy obiecać to, że my  damy z siebie wszystko. Na szczęście mecz będzie w telewizji i cała Polska będzie mogła go zobaczyć. Dla mnie było dziwne, że ten pierwszy derbowy mecz nie był pokazywany w telewizji. Mam nadzieję, że teraz znów, podobnie jak po turnieju w Nysie pójdzie bardzo dobra opinia o kibicach z Łodzi, a tego jestem pewna.

- Czy śledzisz wyniki piłkarskiej drużyny? Może pojawiacie się od czasu do czasu na meczach piłkarzy?

KS: Piłkarze z tego co kojarzę dopiero rozpoczęli rundę. Na początku nie za bardzo im poszło z tego co słyszałam, ale mam nadzieję, że się rozegrają. Pierwsza runda była dobra, skończyli ją na drugim miejscu, także mam nadzieję, że pójdą za ciosem i popłyną na tej pozytywnej fali. Jeśli chodzi o to, czy pojawiamy się na meczach, to na tą chwilę mamy dość napięty terminarz, zarówno treningów jak i spotkań, także myślę, że na razie będzie ciężko. Często gramy też w tym samym terminie. Myślę, że jak się skończy sezon, a skończy się na pewno szybciej niż rozgrywki niż piłkarzy, to będzie taka okazja. Raz byłyśmy już na meczu, ale to był właśnie dla nas początek sezonu i jeszcze był na to czas.

Mati: Czy podczas gry dochodzi do waszej świadomości to co dzieję się na trybunach i czy ten specyficzny, nieco mniej siatkarski doping pomaga w trudnych chwilach?

KS: Tak jak już mówiłam, pomaga szczególnie w tych trudnych chwilach. Są takie momenty w ogromnej Atlas Arenie, gdzie same siebie nie słyszymy na boisku, bo jest tak głośno i to wcale nie tak jak w innych halach się zdarza, że jest to związane z głośno puszczaną muzyką , tutaj jest to po prostu związane ze śpiewem kibiców. Na pewno doping daje nam duże wsparcie, ja w trakcie samego meczu nie słyszę tak dokładnie co kibice śpiewają, dopiero po meczu jak śpiewamy razem z nimi. W autokarze „Krzaczku” nas uczyła przyśpiewek, także już mi lepiej idzie i teraz mogę śpiewać razem z kibicami. Część piosenek znam, a szczególnie „Najwierniejsi kibice z miasta Łodzi”, to już najbardziej polubiłam i to cały czas śpiewałam. Wracając z Nysy śpiewałyśmy to całą drogę, nie wiem czemu cały czas myliły mi się słowa, ale już umiem, już się nauczyłam (śmiech).

Opracował: Mateusz Cymerys

©ŁKSFANS.PL