Rafał Kujawa: Będę się starał dawać kibicom radość

IMG_0734

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Rafałem Kujawą – wychowankiem i napastnikiem Łódzkiego Klubu Sportowego.

.

- Kiedy występowałeś w ŁKS-ie, to jeszcze na al. Unii był stary stadion, a wkrótce zagrasz na nowym obiekcie po raz pierwszy. Jakie to uczucie wrócić tutaj po latach, długo zastanawiałeś się nad tą decyzją?

Rafał Kujawa: Co do starego stadionu to powiem tak, zawsze to będzie sentyment i oczywiście pamiętna Galera, na której byli najzagorzalsi kibice. Pamiętne chwile, dużo meczów, wspomnień, radości oraz smutku. Zawsze to wspomnienia, które będą gdzieś tam z tyłu głowy. Teraz jest nowy obiekt, mam nadzieję, że doczekamy się kompletnego stadionu, jak to Pani Zdanowska obiecała. To jest mój dom, tutaj się urodziłem, wychowałem, tutaj jest moja rodzina.

- Czy twoim zdaniem ŁKS zrobił duży postęp jeśli chodzi o organizację klubu?

RK: Jeśli chodzi o organizację, to szczerze można powiedzieć, że wielki postęp. Pamiętam jak było za tamtych czasów i nie ma co porównywać. Teraz widzę, że tutaj wszystko jest poukładane i powiem szczerze, że jest to ogromne zaskoczenie.

- Jesteś wychowankiem ŁKS-u, spędziłeś tutaj siedem lat. Jaki mecz najbardziej utkwił Ci w pamięci? Czy może któraś z bramek strzelona przez Ciebie?

RK: Szczerze mówiąc to najbardziej pamiętam mecz z Cracovią, który wygraliśmy 4:3 tutaj w Łodzi. Słynny dreszczowiec, 94 minuta i bramka na 4:3. Fakt faktem, cegiełkę jedną dołożyłem strzelając bramkę na 3:3. Mój pamiętny gol to jeszcze mecz z Widzewem, odwiecznym rywalem, bramka piętką.

- Co możesz powiedzieć o swoich kolegach z ataku? Uważasz, że konkurencja w klubie jest wysoka i o miejsce w pierwszym składzie będzie ciężko?

RK: Powiem szczerze, że musi być rywalizacja, każdy musi, że tak powiem czuć oddech na plecach drugiego kompana z formacji, żeby nie spocząć na laurach. Co do pierwszego składu, to każdy się stara, każdy daje z siebie wszystko na treningach i to jest tylko wyłączna ocena trenera kto będzie w pierwszej jedenastce.

- Kibice pokładają w Tobie duże nadzieje, bo wiele osób pamięta jeszcze twoje występy z Ekstraklasy oraz I ligi. Presja Cię motywuję, czy starasz się o tym nie myśleć?

RK: Szczerze mówiąc nie myślę o takich rzeczach. Przyszedłem tutaj, żeby grać, strzelać, żeby mieć jak najlepsze osiągnięcia. Teraz skupiam się wyłącznie na treningach, jestem po ciężkiej kontuzji, ale to jest już przeszłość i nie ma co o tym rozmyślać. Zawsze chciałbym dawać kibicom radość strzelając bramki i o to będę się starał.

- W sezonie 2010/2011 udało Ci się awansować z Łódzkim Klubem Sportowym do Ekstraklasy, w drużynie występowali wtedy tacy doświadczeni zawodnicy jak: Bogusław Wyparło, Marcin Mięciel, Michał Łabędzki, czy Marcin Adamski. Uważasz, że obecny skład jest na tyle mocny, żeby powtórzyć tamten sukces?

RK: Każdy zawodnik cechuje się innymi umiejętnościami, wtedy w drużynie był Bodzio W., legenda ŁKS-u, umiejętności miał spore i każdy będzie pamiętał o tym. Nie można porównać tamtego składu do obecnego, bo teraz są inne realia, inaczej się wtedy grało i inaczej się teraz gra.

- Jakie cele stawiasz przed sobą w nadchodzącej rundzie wiosennej?

RK: Jak najwyższe cele. Nie chcę tu mówić o awansie, ale to jest takie moje małe marzenie, żeby znowu wrócić tam, gdzie jest miejsce tego klubu.

- W jakiej formacji czujesz się najlepiej, jako samotny napastnik, czy wraz z drugim zawodnikiem?

RK: Powiem szczerze, że nie ma to dla mnie znaczenia. Lubię grać sam, lubię mieć drugiego napastnika przy boku, zawsze w dwójkę można zrobić jakąś akcję kombinacyjną i zawsze jest ktoś do pomocy. Wiadomo jak się gra samemu, to trzeba się bardzo napracować.

- Na koniec naszej rozmowy poprosiłbym Cię o kilka słów w stronę kibiców ŁKS-u.

RK: Wierzcie w nas, wierzcie w naszą grę i wspomagajcie nas. Widzimy się na pierwszym meczu i walczymy o trzy punkty.

- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w nadchodzących spotkaniach oraz wielu bramek.

RK: Dziękuję.

Rozmawiał: Mateusz Cymerys

©ŁKSFANS.PL