Relacja ŁKSFans: Awans przypieczętowany!

10407844_755941584445663_7513829886243931405_n

Dzięki przekonującemu zwycięstwu z LKS-em Mierzyn piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego w sobotnie popołudnie zapewnili sobie awans do III ligi.

.


Ełkaesiakom do realizacji najważniejszego w tym sezonie celu brakowało jednego punktu, ale ponieważ na al. Unii Lubelskiej 2 zjawił się outsider IV ligi (zaledwie 8 punktów na koncie), żaden z sympatyków biało-czerwono-białych nie dopuszczał do siebie myśli o stracie punktów i to nawet pomimo absencji kilku ważnych piłkarzy.

Przez większą część spotkania ŁKS prezentował się na boisku pewnie, dynamicznie i raz po raz stwarzał zagrożenie pod bramką gości. Najsłabsza drużyna w lidze grała niezwykle ambitnie (w nagrodę cieszyła się z jednej bramki), ale była tylko tłem dla rozpędzanej ekipy trenera Wojciecha Robaszka. Dobrze, że ŁKS nie zlekceważył rywala i do sobotniego pojedynku podszedł na serio. Dzięki temu obejrzeliśmy aż sześć goli „Rycerzy Wiosny” i kilka naprawdę ciekawych akcji.

Niemal całe pierwsze dwa kwadranse, choć upłynęły pod dyktando ełkaesiaków, nie przyniosły goli. Dwukrotnie w dogodnej sytuacji znalazł się Michał Zaleśny, a bramkarza rywali starali się zaskoczyć z dystansu Patora, Kasztelan i Mordalski (ten ostatni trafił ok. 20 minuty w słupek). Mateusz Olczyk skapitulował jednak dopiero w 29. minucie.

To wtedy znakomitą pracę na lewej stronie boiska wykonał Michał Mordalski, który wymanewrował w okolicach narożnika jednego z rywali, a potem zacentrował piłkę prosto „na nos” Adama Patorę, z czego napastnik ŁKS-u skrzętnie skorzystał efektowną główką zdobywając pierwszą bramkę. Co ważne, przed przerwą gospodarze jeszcze dwukrotnie cieszyli się z celnych trafień.

W 40. minucie przełamał się Michał Zaleśny wykorzystując daleki wyrzut z autu Adriana Filipiaka i uderzając z kilku metrów pod poprzeczkę. Tuż zaś przed gwizdkiem zwiastującym zakończenie pierwszej połowy łodzianie popisali się swoją firmową akcją – z rzutu rożnego znakomicie zacentrował Adrian Kasztelan, a Paweł Hajduczek uderzeniem głową nie dał szans bramkarzowi drużyny z Mierzyna.

Zaraz po zmianie stron ŁKS nieco spuścił z tonu, choć i w tym fragmencie spotkania mógł pokusić się o kolejne bramki. Próby Adama Patory (ładnie przymierzył z dystansu) i Mordalskiego albo bronił golkiper przyjezdnych, albo mijały cel. Swoją szansę mniej więcej po godzinie gry mieli także goście, ale Łukasz Olczyk przegrał pojedynek sam na sam z Adamem Sekuterskim, który zmienił w przerwie Konrada Przybylskiego (temu, w pierwszej połowie znów przydarzył się jeden poważny błąd, na szczęście bez konsekwencji).

Ostre strzelanie przy al. Unii Lubelskiej 2 rozpoczęło się na nowo od 65. minuty. Po miękkiej centrze Kasztelana, sprytem wykazał się Marcin Zimoń zagrywając piłkę do niepilnowanego Hajduczka, a pomocnik ŁKS-u z najbliższej odległości zdobył czwartego gola. Po chwili bliski szczęścia po kolejnej świetnej centrze Kasztelana był Szymon Salski, ale główka naszego stopera okazała się niecelna.

Zdecydowana przewaga uśpiła czujność lidera, a to zemściło się w 80. minucie, gdy rozluźnienie w szykach obronnych ełkaesiaków wykorzystali ambitni goście. Wprowadzony w drugiej połowie Rafał Sobierski efektownie wymanewrował łódzką defensywę przerzucając piłkę nad jednym z naszych stoperów, a potem z kilku metrów nie dał najmniejszych szans Sekuterskiemu.

Strata gola rozłościła łodzian, którzy w końcówce zdobyli jeszcze dwie kolejne bramki. Najpierw w 86. minucie po dalekim podaniu Mordalskiego, bramkarza przyjezdnych wyprzedził Adam Patora i z ekwilibrystycznej pozycji, uderzając futbolówkę z powietrza, podwyższył prowadzenie. Sympatycy najstarszego łódzkiego klubu liczyli, że ich ulubieńcy zdołają zdobyć jeszcze jedną bramkę, tym samym w rubryce – liczba strzelonych goli – zapisując setne w tym sezonie trafienie. Udało się, bo po błędzie jednego z obrońców gości sędzia podyktował rzut karny, a Adrian Kasztelan pewnym uderzeniem ustalił wynik spotkania na 6:1.

ŁKS zagrał w sobotnie popołudnie ambitnie i z polotem (trzy lub cztery razy podopieczni trenera Wojciecha Robaszka popisali się bardzo efektownymi wymianami podań i sztuczkami technicznymi), zagrał w końcu także bardzo skutecznie. Dzięki temu, już po 33. kolejce IV ligi łódzcy kibice mogą radować się z awansu o klasę wyżej.
Ciesząc się z tego bardzo ważnego sukcesu warto już dziś zacząć myśleć o nowym sezonie.

33. kolejka IV ligi
ŁKS Łódź – LKS Mierzyn 6:1 (3:0)
Bramki: 1:0 Patora 29, 2:0 Zaleśny 38, 3:0 Hajduczek 43, 4:0 Hajduczek 65, 4:1 Sobierski 80, 5:1 Patora 86, 6:1 Kasztelan 89 (karny).
Żółte kartki: Hajduczek, Zaleśny.
Sędziował: Majkowski. Widzów: 2068.
Składy:
LKS Mierzyn: M. Olczyk (46 Olejnik) – Wagner, Cieślik, Molenda, Herk (27 Kopa), Pawlak (46 Marosek), Ł. Olczyk, Misztela, Gawiński (85 Stanisławski), Cichoń (63 Sobierski), Jonczyk.
ŁKS: Przybylski (46 Sekuterski) – Zimoń, Salski, Adamski (70 Surowiec), Filipiak, Mordalski, Hajduczek, Majcherowicz (55 Bielicki), Kasztelan, Zaleśny (59 Kopa), Patora.

Relacjonował:
Remek Piotrowski

©ŁKSFANS.PL