Relacja ŁKSFans: Inauguracja na piątkę!

14249794_1107062952674196_2042689991204513405_o

Piłkarze ŁKS-u udanie zainaugurowali rundę wiosenną, w pełni zasłużenie zgarnęli komplet punktów, a świetną grę okrasili aż pięcioma golami. Chciałoby się powiedzieć – oby tak dalej!

Ełkaesiacy już w pierwszym meczu rundy wiosennej udowodnili, że wykonanie zadania, którym jest awans do drugiej ligi, traktują bardzo poważnie. Mądra i cierpliwa gra, błyskotliwe rozegrania piłki w ataku, składne wymiany podań na połowie rywala plus niezła koniec końców skuteczność to walory, które zdecydowały o sukcesie naszych futbolistów.

Wbrew pozorom łodzianie nie rzucili się na zajmujących przedostatnie miejsce w tabeli piłkarzy z Wołomina od pierwszej minuty, bo zamiast szturmu w pierwszej części spotkania obserwowaliśmy cierpliwą grę „Rycerzy Wiosny”, którzy długo utrzymywali się przy piłce i jedynie momentami przyspieszali grę. Przyjezdni tracili w ten sposób dużo sił, a biało-czerwono-biali wyczekiwali na odpowiedni moment, aby wyprowadzić zabójczy cios.

Firmowe zagranie łodzian – dynamiczne akcje skrzydłami, po których Kamil Rozmus lub Paweł Pyciak centrowali futbolówkę w pole karne Huraganu nie przyniosło co prawda w pierwszych czterdziestu pięciu minutach efektu, bo w 12. i 13. minucie debiutujący w ŁKS-ie Patryk Kostyrka i Maksymilian Rozwandowicz główkowali albo nad poprzeczką, albo wprost w świetnie dysponowanego bramkarza gości, z kolei w 35. minucie po takiej właśnie akcji Ievgen Radionov przegrał pojedynek z golkiperem (a dobitka Kostyrki też okazała się nieskuteczna), niemniej wszystkie te próby czyniły spustoszenie w szykach obronnych przyjezdnych.

Z biegiem czasu obrońcom Huraganu błędy przytrafiały się coraz częściej i to właśnie po jednym z nich, a konkretnie – po dotknięciu piłki ręką w szesnastce przez Łukasza Choińskiego, arbiter wskazał na jedenasty metr, a pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się rozgrywający w niedzielę znakomite zawody Patryk Bryła (1:0). ŁKS powinien przed przerwą zdobyć drugiego gola, bo we wspomnianej wcześniej sytuacji nasz najlepszy snajper nie zdołał znaleźć recepty na Łukasza Derejkę (obronił kapitalnie też uderzenie Bryły), ale po zmianie stron bramkarz Huraganu nie miał już tyle szczęścia.

Po zmianie stron nadal przeważali łodzianie, goście natomiast mimo niekorzystnego wyniku ograniczyli się do przeszkadzania i dość nieudolnych prób wyprowadzania kontrataków, z którymi obrońcy lidera radzili sobie doskonale. Atakował ŁKS i to atakował z coraz większym polotem. Z jednej strony ełkaesiacy próbowali zaskakiwać rywala koronkowym rozegraniem w okolicach szesnastki, z drugiej – często uderzali z dystansu.

W 47. minucie Paweł Pyciak, a w 50. minucie Przemysław Kocot popisali się znakomitymi strzałami zza pola karnego, ale tym jeszcze razem futbolówka nie znalazła drogi do siatki (uderzenie defensywnego pomocnika ŁKS-u bramkarz sparował na poprzeczkę).
Wreszcie, w 68. minucie, ŁKS przeprowadził szybką akcję środkiem pola, Patryk Bryła popisał się znakomitym podaniem do Radionova, ten wpadł w pole karne i nie dał szans Dorejcę na skuteczną interwencję (2:0).

Cztery minuty później lider trzeciej ligi przeprowadził najładniejszą akcję meczu. Łodzianie wymienili kilka błyskotliwych podań w okolicach szesnastki rywala, następnie futbolówka powędrowała na prawe skrzydła do Dawida Sarafińskiego (zmienił wcześniej Rozwandowicza), ten zacentrował ją na długi słupek, a Radionov w swoim stylu, strzałem głową, zdobył trzecią bramkę (3:0). Ełkaesiakom wciąż jednak było mało…

Wprowadzony w miejsce Radionova – Maksym Kowal, także zamierzał wpisać się na listę strzelców, w niedzielę jednak brakowało mu precyzji oraz szczęścia i dlatego zapewne super-rezerwowy nie wykorzystał żadnej z trzech dobrych okazji. Warto jednak zauważyć, że zmiennik wziął udział w akcji bramkowej numer cztery – bo to właśnie do odbitej przez bramkarza po strzale Kowala (podawał Pyciak) piłki dopadł inny rezerwowy – Artur Golański i mimo ostrego kąta zdołał wpakować ją do siatki (4:0).

Trener Marcin Pyrdoł może być zadowolony z postawy rezerwowych, bo każdy z nich po wejściu na murawę pokazał się z bardzo dobrej strony. Ostatni z nich, Damian Guzik, w doliczonym czasie gry odważnie ruszył z piłką środkiem boiska, potem zauważył, że golkiper rywali wyszedł na szesnasty metr i sprytnym strzałem ustalił rezultat premierowego w 2017 roku meczu ełkaesiaków (5:0). Goście grali już wtedy w dziesiątkę, bo drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał w końcówce Rafał Zaborowski.

ŁKS wygrał zasłużenie 5:0, prezentując momentami naprawdę ciekawy futbol i chociaż należy wziąć pod uwagę, że w niedzielę rywalem lidera był jeden z najsłabszych zespołów w lidze (a i do końca sezonu jeszcze wiele spotkań) to jednak forma „Rycerzy Wiosny” nie może nie cieszyć kibiców. Słabość rywala również trzeba potrafić wykorzystać i ten egzamin łódzcy piłkarze zdali na piątkę.

18. kolejka III ligi
ŁKS Łódź – Huragan Wołomin 5:0 (1:0)
Bramki: 1:0 Bryła 23 (kar.), 2:0 Radionov 68, 3:0 Radionov 72, 4:0 Golański 81, 5:0 Guzik 90.
Żółte kartki: Zaborowski, Lewicki.
Czerwona kartka: Zaborowski 85.
Sędziował: Olszewski.
Składy:
ŁKS: Kołba – Pyciak, Ślęzak, Juraszek, Rozmus, Kostyrka (59 Guzik), Bryła (71 Golański), Rozwandowicz (63 Sarafiński), Kocot, Kopka, Radionov (76 Kowal).
Huragan: Derejko – Musialik, Lendzion, Zaborowski, Lewicki, Jasiński, Woźniak (76 Koza), Tokaj, Kimura, Choiński (71 Ndakiza), Figiel (77 Wielądek).

Relacjonował:
Remek Piotrowski

©ŁKSFANS.PL