Relacja ŁKSFans: Ostatnie słowo należało do „Rycerzy Wiosny”. Znicz – ŁKS 1:2

DCS_9930

Kibice ŁKS-u mogą się cieszyć z pierwszego wyjazdowego zwycięstwa piłkarzy. W Pruszkowie „Rycerze Wiosny” byli zespołem lepszym, ale niewiele brakowało, aby mecz zakończył się kolejnym remisem. Na szczęście fantastyczny strzał Maksymiliana Rozwandowicza w doliczonym czasie gry zapewnił łodzianom komplet punktów.

Narzekaliśmy ostatnio, że ełkaesiacy nie strzelają bramek z akcji i nie trafiają w pierwszej połowie spotkania. W Pruszkowie „Rycerze Wiosny” zaskoczyli, bo już w 10. minucie po świetnym dośrodkowaniu na pole karne z lewej strony boiska w wykonaniu Bartosza Widejki, piłkę głową skierował do bramki gospodarzy niezawodny Ievgen Radionov (0:1).

ŁKS, który rozpoczął piątkowy mecz znów z Przemysławem Kocotem i Tomaszem Margolem w środku pola oraz Krystianem Pieczarą i ukraińskim snajperem w przedniej formacji, zaliczył więc znakomity start. A mogło być jeszcze lepiej, bo w 26. minucie kolejną centrę Bartosza Widejki na gola o mały włos nie zamienił Pieczara. W tym przypadku zabrakło nieco szybszej reakcji, bo wślizg na piłkę w wykonaniu byłego napastnika Polonii Warszawa okazał się minimalnie spóźniony.

Oczywiście podrażnieni gospodarze nie zamierzali rezygnować i zdołali w pierwszej połowie przeprowadzić kilka składnych akcji. Każda z nich kończyła się jednak albo bardzo niecelnym strzałem z dystansu, albo pewnie interweniował jak zwykle świetnie ustawiający się w bramce ŁKS-u Michał Kołba. Ostatnie słowo w tej części spotkania mogło należeć do gości, ale po rzucie rożnym niecelnie główkował Kamil Juraszek, a szkoda, zdaniem obserwatorów zawodów była to bowiem znakomita okazja do podwyższenia prowadzenia.

Po przerwie inicjatywę próbowali przejąć miejscowi, ale po kilkunastu minutach łodzianie opanowali sytuację. Prawda, dwoił się i troił Kamil Włodyka, były ełkaesiak Marcin Smoliński starał się oszukać łódzką defensywę prostopadłymi podaniami kierowanymi do napastnika, a i groźne były akcje Włodarczyka oraz Stryjewskiego. Na dwa kwadranse przed zakończeniem spotkania na boisku zameldował się Patryk Kubicki (kiedyś też grał w ŁKS-ie), ale i jego próby długo nie przynosiły efektu, bo goście nadal mądrze prowadzili grę, a gdyby Olczak nie wybronił kąśliwego uderzenia Piotra Pyrdoła, zapewniliby sobie zwycięstwo kilka minut przed końcem.

To, co najlepsze w tym meczu miało jednak dopiero nadejść, choć zaczęło się fatalnie. W 85. minucie dobrze broniący się ełkaesiacy popełnili pierwszy dzisiaj tak poważny błąd. Najpierw nasi piłkarze nie zdołali zatrzymać Włodyki, a następnie nie upilnowali Kubickiego, który wykorzystał podanie od partnera i szczęśliwie dla siebie (bo piłka odbiła się jeszcze od jednego z zawodników) skierował futbolówkę do bramki obok bezradnego Michała Kołby (1:1).

„A zatem kolejny remis” – pomyślał zapewne niejeden kibiców ŁKS-u, okazało się jednak, że to do gości należało w Pruszkowie ostatnie słowo. Zanim ono padło chaotycznie atakujący „świątynię” Kołby gospodarze mieli swoją szansę, na szczęście dla nas Kubicki strzelił z dogodnej pozycji prosto w łódzkiego bramkarza. Chwilę po tym akcja przeniosła się na drugą stronę boiska i wprowadzony kilkadziesiąt sekund wcześniej Łukasz Zagdański został sfaulowany. I to właśnie wtedy, w ostatniej minucie meczu, huknął jak z armaty Maksymilian Rozwandowicz, a futbolówka po tym kapitalnym uderzeniu z dwudziestu pięciu metrów zatrzepotała w siatce bramki Znicza (2:1). A zatem ŁKS!

Jeszcze w doliczonym czasie gry zagotowało się w szesnastce łodzian, ale groźną sytuację wyjaśnił odważną interwencją Kołba i to ełkaesiacy po końcowym gwizdku arbitra cieszyli się z kompletu punktów.
Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo stało się więc faktem i trzeba przyznać, że nie jest ono dziełem przypadku, bo ŁKS miał, jak to się zwykło mówić, więcej z gry, był też zespołem lepiej operującym piłką, a przy tym konkretniejszym pod bramką rywala.
Nic, tylko się cieszyć!

 

8. kolejka II ligi
Znicz Pruszków – ŁKS Łódź 1:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Radionov 10, 1:1 Kubicki 85, 1:2 Rozwandowicz 90+.
Żółte kartki: Podliński – Radionov, Pieczara, Kocot.
Sędziował: Karski.
Skład:
Znicz: Olczak – Tarnowski, Budek, Klepczarek, Włodarczyk, Stryjewski (73 Podliński), Dybiec, Smoliński, Czarnowski, Włodyka, Sobków (59 Kubicki).
ŁKS: Kołba – Pyciak, Juraszek, Rozwandowicz, Widejko, Kostyrka, Kocot, Margol (86 Gamrot), Pyrdoł (90 Guzik), Pieczara (68 Bryła), Radionow (89 Zagdański).

©ŁKSFANS.PL