Relacja ŁKSFans: Poprawili się po przerwie. ŁKS – MKS Kluczbork 1:0!

73

Pierwszą słabą połowę można piłkarzom wybaczyć, jeśli oczywiście po przerwie zespół jest w stanie dać z siebie więcej. I tak było w piątkowy wieczór. Ełkaesiacy po zmianie stron zagrali lepiej, uzyskali przewagę i co najważniejsze zadali w końcówce spotkania decydujący cios. Spadkowicz z zaplecza ekstraklasy został pokonany!

ŁKS w dwóch pierwszych meczach zdobył cztery punkty i nie stracił gola, przystępował więc do pojedynku ze spadkowiczem z pierwszej ligi z optymizmem i jak wynikało z przedmeczowych wypowiedzi zawodników – wiarą w końcowy sukces.
Trenerzy beniaminka tym razem postawili m.in. na Bartosza Widejkę, Filipa Burkhardta i bohatera ostatniej kolejki, czyli Ievgena Radionova.

- Brakowało precyzji -
Już w 3. minucie ełkaesiacy zagrozili bramce gości i tak jak w meczu z Gwardią – centrował Widejko, a akcję strzałem głową zamierzał zamknąć Ukrainiec. Sęk w tym, że tym razem Radionov nie zdołał sięgnąć piłki. Potem dwukrotnie bardzo nerwowo zrobiło się pod bramką ŁKS-u i niestety nie wynikało to z inwencji przyjezdnych, a błędów technicznych i nieporozumień łódzkich defensorów.

Żadna z tych sytuacji nie przełożyła się co prawda na bezpośrednie zagrożenie bramki Michała Kołby, ale wszystkie te proste błędy sprawiały, że ełkaesiacy nie potrafili złapać odpowiedniego rytmu. Nie najlepiej w tym fragmencie spotkania rozgrywali także gospodarze piłkę na połowie rywala. I jeśli nawet obiecująco udało się już rozpocząć kilka akcji ofensywnych, w decydującym momencie razili miejscowi niedokładnością. Należy przy tym dodać, że i rywale nie grzeszyli precyzją.

- Dwie szanse gości -
Ta chwilowa nieporadność kolegów, zdaje się zniecierpliwiła Pawła Pyciaka, który w 27. minucie postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Prawy obrońca ŁKS-u popisał się solową akcją na prawym skrzydle, minął dwóch rywali, a następnie oddał z okolic narożnika pola karnego płaski strzał. Niestety, piłka minęła prawy słupek bramki Grzegorza Kleemanna w bezpiecznej dla gości odległości.

W 33. minucie to MKS dwukrotnie bliski był objęcia prowadzenia. Na nasze szczęście w pierwszej sytuacji pozostawiony bez opieki Paweł Gierak huknął z woleja po dośrodkowaniu z rzutu różnego nad poprzeczką, a po chwili Lucjan Zieliński swoją groźną szarżę zakończył kiksem i piłka padła ostatecznie łupem Michała Kołby. Jeszcze w 42. minucie strzał Patryka Bryły zablokowali obrońcy i niedługo po tym sędzia zakończył pierwszą, nie najlepszą w wykonaniu tak jednych, jak i drugich połowę.

- Szybsi, dokładniejsi -
W przerwie łódzcy trenerzy zdecydowali, że w miejsce Burkhardta na boisku pojawi się Mateusz Gamrot. Już trzy minuty po wznowieniu gry Patryk Bryła oddał drugi tego dnia strzał i choć tym razem obrońcy nie zdołali go zablokować, futbolówka po silnym uderzeniu pomocnika poszybowała metr nad poprzeczką. Składaną akcję udało się ełkaesiakom przeprowadzić także w 52. minucie. Radionov przyjął piłkę na piętnastym metrze tyłem do bramki, zaraz po tym w jej posiadaniu znalazł się Bryła, który sprytnie zagrał na prawą stronę, gdzie niepilnowany Jakub Kostyrka uderzył pod poprzeczkę – Kleemann wyciągnął się jak struna i efektowną robinsonadą wybił piłkę na róg. Goście odpowiedzieli po chwili niecelnym strzałem Miłosza Reischa.

W 60. minucie kolejnym już w tym sezonie soczystym strzałem zza pola karnego popisał się Tomasz Margol. Nowemu pomocnikowi ŁKS-u brakuje przy tych uderzeniach nieco szczęścia, bo choć są to próby całkiem poprawne, piłka wciąż nie chce wpaść do siatki. Nie wpadła i tym razem, bo kolejną efektowną paradą bramkarską popisał się Kleemann.

W 65. minucie po dobrym dośrodkowaniu na pole karne Pyciaka nad poprzeczką główkował Piotr Pyrdoł, a sto dwadzieścia sekund później strzał z rzutu wolnego Widejki bez większych kłopotów złapał bramkarz. Coś zaczęło się wreszcie dziać pod bramką rywala. Łodzianie grali dokładniej, szybciej operowali piłką na połowie rywala i z większą łatwością przedostawali się w okolice ich szesnastki.

- „Żenia” zrobił swoje -
Brakowało „Rycerzom Wiosny” jednak nadal precyzji, tak jak Patrykowi Bryle, który w 73. minucie znów dzięki dobremu dograniu od Radionova strzelił z dystansu, ale znów próba ta okazała się niecelna. I wreszcie, w 78. minucie Jakub Kostyrka znalazł się z piłką na prawej stronie pola karnego, ale że tego dnia młodemu zawodnikowi dośrodkowania nie wychodziły, skrzydłowy zdecydował się odegrać futbolówkę do prującego w stronę bramki Pawła Pyciaka. Ten popisał się świetnym płaskim podaniem na dziesiąty metr, a Ievgen Radionov – sprytnym strzałem w róg bramki. Kleemann musiał skapitulować, łódzcy kibice mogli wznieść ręce w geście triumfu (1:0).

W 85. minucie Ukrainiec bliski był podwyższenia prowadzenia, bo po jego strzale głową z bardzo ostrego kąta futbolówka minęła prawy słupek bramki MKS-u Kluczbork o centymetry. Goście oczywiście ruszyli do odrabiania strat, ale po pierwsze – brakowało im sił, a upał nie był z pewnością sprzymierzeńcem tak jednych, jak i drugich, a po drugie – ŁKS spisywał się w tym momencie w defensywie bez zarzutu.

Jeszcze w doliczonym czasie gry jeden z naszych zawodników miał szansę wykorzystać fatalny błąd bramkarza MKS-u, który w prostej zdawałoby się sytuacji „wypluł” piłkę, ostatecznie jednak ŁKS wygrał 1:0 i choć zwycięstwo to naszym piłkarzom nie przyszło łatwo, było mimo wszystko zasłużone. Przede wszystkim dlatego, że „Rycerzom Wiosny” po przerwie bardziej niż gościom zależało na zdobyciu bramki.

3. kolejka II ligi
ŁKS Łódź – MKS Kluczbork 1:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Radionov 78.
Żółte kartki: Gierak – Bryła.
Sędziował: Szczerbowicz.
Składy:
ŁKS: Kołba – Pyciak, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko, Kostyrka, Margol (82 Kocot), Burkhardt (46 Gamrot), Bryła, Pyrdoł (66 Guzik), Radionov.
MKS Kluczbork: Kleemann – Górkiewicz, Gierak, Kochański, Nitkiewicz, Zieliński (Reisch), Deja (88 Nykiel), Nakrošius, Kubiak, Baraniak (71 Wolny), Niemczyk (62 Fedota).

 

Relacjonował:
Remek Piotrowski

©ŁKSFANS.PL