Relacja ŁKSFans: Smutne święta. ŁKS – MKS Ełk 1:2

IMG_9723-1024x683

Piłkarze ŁKS-u zawiedli na całej linii – ponieśli drugą w tym sezonie porażkę, drugą na własnym stadionie. Zespół z Ełku zwycięską bramkę zdobył w doliczonym czasie gry, a łodzianie stracili tym samym fotel lidera.

Z pauzującym w Morągu z powodu kartek Pawłem Pyciakiem i rekonwalescentem Ievgenem Radionovem, ale bez wykartkowanego Patryka Bryły przystąpił ŁKS do meczu z jedną z rewelacji rundy wiosennej trzeciej ligi. Drużyna z Ełku wygrała cztery ostatnie mecze, jej golkiper bił rekordy pod względem liczby minut bez wpuszczonej bramki, a zawodnicy zapowiadali walkę w Łodzi o trzy punkty.

Jak się okazało nie były to słowa rzucone na wiatr. Już pierwsza akcja ofensywna przyjezdnych przyniosła im powodzenie, w czym jednak ogromna zasługa łódzkich piłkarzy. Po rzucie rożnym Szymański wybił futbolówkę wprost po nogi zawodnika z Ełku, ta trafiła do Mateusza Butkiewicza, który oszukał dwóch obrońców ŁKS-u i strzelił na bramkę. Piłka nieszczęśliwie dla nas odbiła się od jednego z obrońców i wpadła do siatki (0:1).

ŁKS ruszył do odrabiania strat. W 15.minucie po składnej akcji główkował groźnie Aleksander Ślęzak, ale golkiper MKS-u nie dał się zaskoczyć. Po chwili bardzo niecelnie z woleja huknął Łukasz Kopka. Próbowali też Radionov (jego strzał zablokował obrońca), Rozwandowicz (słaby strzał z dystansu) i Nowak (uderzył nad poprzeczką). W 33. minucie kapitanie z prawej strony zacentrował Pyciak, ale pozostawiony bez opieki Szymański źle trafił w piłkę i skończyło się na strachu przyjezdnych.

Ełkaesiacy uzyskali wyraźną przewagę, wciąż jednak nie potrafili potwierdzić jej bramką, co gorsza inicjatywy starczyło im na zaledwie dwa kwadranse. Ostatnich piętnaście minut to słaba, niedokładna gra łodzian, którzy popełniali masę błędów w wyprowadzaniu piłki, nienajlepiej się też ustawiali. Mogli to wykorzystać goście. Po nieodpowiedzialnej stracie Ślęzaka groźnie z szesnastu metrów huknął Świderski, a kilka minut później po błędzie tym razem po naszej lewej stronie po raz trzeci tego dnia zakotłowało się pod bramką Kołby – tym razem bez konsekwencji.

Po zmianie stron ŁKS zaatakował z animuszem (Ślęzaka zastąpił Mateusz Gamrot), w szesnastce gości co rusz dochodziło do groźnych starć, niezła momentami gra gospodarzy nie przekładała się jednak na liczbę strzałów czy okazji podbramkowych. Dopiero w 69. minucie „Rycerze Wiosny” dopięli swego, w czym największa zasługa Radionova, który od początku spotkania przejawiał wiele ochoty do gry. To właśnie nasz napastnik rzucił się do wydawałoby się straconej piłki, Adam Radzikowski nie zdołał jej złapać, koniec końców futbolówka znalazła się pod stopą Ukraińca, który wpakował ją do siatki (1:1).

ŁKS atakował dalej, znów kilka akcji zapowiadało się obiecująco, przed szansą stanął między innymi wprowadzony na ostatni kwadrans Maksym Kowal, który umiejętnie urwał się obrońcy, ale próbę jego strzału (bądź też dogrania) zablokował w ostatniej chwili bramkarz. Niestety, ostatnie słowa należało do gości. Po fatalnym błędzie łódzkich piłkarzy na środku boiska, Patryk Malinowski znalazł się w sytuacji sam na sam z Michałem Kołbą i sprytnym lobem pogrążył łódzką jedenastkę (1:2).

Nie ma co ukrywać, zespół znalazł się w dołku. Tylko od piłkarzy i trenera Pyrdoła zależy, czy uda się  przezwyciężyć kryzys – gra toczy się wszakże o przyszłość klubu. Teraz to ŁKS musi gonić lidera z Nowego Miasta Lubawskiego. Za tydzień mecz na szczycie trzeciej ligi.

 

23. kolejka III ligi
ŁKS Łódź – MKS Ełk 1:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Butkiewicz 8, 1:1 Radionov 69, 1:2 Malinowski 90 (dol.).
Żółte kartki: Kopka – Grycko, Malinowski.
Sędziował: Kuźma.
Składy:
ŁKS: Kołba – Pyciak, Ślęzak (46 Gamrot), Juraszek, Rozmus, Nowak, Kocot, Rozwandowicz, Kopka (68 Kostyrka), Szymański (77 Kowal), Radionov.
MKS: Radzikowski – Zalewski, Szaraniec, Gryko, Berezovskyi, M. Świderski (74 Hryszko), Butkiewicz, Sobolewski (78 Malinowski), Furman, D. Świderski, Jagłowski.

Relacjonował:
Remek Piotrowski

©ŁKSFANS.PL