Relacja ŁKSFans: Z Huraganem na remis

16487466_1248529685194188_2373868083242099368_o

Piłkarze ŁKS-u na trudnym terenie w Morągu zdołali zdobyć jeden punkt. Łodzianie objęli prowadzenie po golu Kamila Juraszka, ale sami dali się zaskoczyć już chwilę później. W drugiej połowie nie wykorzystali zaś gry przez dwadzieścia minut w przewadze jednego zawodnika. O tym, czy ten remis to zdobycz, czy jednak strata, dowiemy się dopiero po sezonie.

Przed podopiecznymi trenera Marcina Pyrdoła stało nie lada wyzwanie. Huragan to bowiem na własnym stadionie rywal wielce niewygodny, dość powiedzieć, że z dziewięciu rozegranych przed własną publicznością spotkań zespół z niewielkiej piętnastotysięcznej miejscowości wygrał aż siedem (m.in. 3:0 z Widzewem i Jagiellonią II). W dodatku do niedzielnego pojedynku łodzianie przystąpili osłabieni brakiem Radionova (kontuzja) oraz Pyciaka (kartki).

Przedmeczowe obawy znalazły potwierdzenie na murawie. Gospodarze jak tylko potrafili utrudniali życie ełkaesiakom,  nierzadko przy tym posuwając się do przekraczania przepisów, wskutek czego w pierwszej połowie m.in. Patryk Bryła czy Kamil Rozmus musieli korzystać z pomocy łódzkich fizjoterapeutów.

Pierwszą groźną akcję „Rycerze Wiosny” przeprowadzili dopiero po kwadransie, kiedy to z dystansu strzelił Artur Golański, a bramkarz gospodarzy z najwyższym trudem zatrzymał to uderzenie. Później lekką przewagę uzyskali miejscowi, ale to ŁKS zadał pierwszy cios.
W 30. minucie lider wyprowadził bardzo składną, błyskawiczną kontrę, którą zatrzymał defensor Huragana. Łodzianie egzekwowali rzut rożny i to właśnie po tym stałym fragmencie gry oraz błędzie zawodników z Morąga, Kamil Juraszek z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do siatki (0:1).

Niestety, ŁKS z prowadzenie cieszył się tylko chwilę. Już cztery minuty po golu dla gości to zawodnicy w czerwonych koszulkach wyprowadzili lewą stroną szybką akcję (Karłowicz), którą zakończył strzałem do siatki Radosław Lenart (1:1). W końcówce tej części nieco więcej z gry mieli łodzianie, ale nie przełożyło się to na efekt w postaci sytuacji podbramkowej, natomiast miejscowi dwukrotnie zagrozili bramce strzeżonej przez Michała Kołbę – na nasze szczęście, również bez konsekwencji.

Po zmianie stron przez wiele minut na murawie działo się stosunkowo niewiele. Po godzinie gry trener Pyrdoł zdecydował się na dwie zmiany, a w miejsce Golańskiego i Bryły (ten w drugiej połowie obejrzał żółtą kartkę) zameldowali się Patryk Kostryka i bohater pierwszego meczu z Huraganem – Maksym Kowal.

Na dwadzieścia minut przed końcem drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Podhorodecki i Huragan kończył mecz w osłabieniu. ŁKS starał się ten fakt wykorzystać, śmielej zaatakował, ale broniący się całym zespołem gospodarze skutecznie wybijali ełkaesiaków z uderzenia. Próby strzałów z dystansu nie przynosiły efektu, zresztą większość z nich chybiała celu.

Koniec końców mecz zakończył się remisem i jeśli jutro wicelider z Nowego Miasta Lubawskiego wygra swoje spotkanie, pięciopunktowa przewagę łodzian po rundzie jesiennej zostanie zniwelowana. Najważniejsze jednak, aby piłkarze ŁKS-u zachowali spokój. Teraz „Rycerze Wiosny” szczególnie będą potrzebowali wsparcia kibiców w każdym kolejnym meczu, zwłaszcza na własnym stadionie.

22. kolejka III ligi
Huragan Morąg – ŁKS Łódź  1:1 (1:1)
Bramki: 0:1 Juraszek 31, 1:1 Lenart 35.
Żółte kartki: Podhorodecki, Chiliński, Karłowicz – Juraszek, Bryła, Kostyrka
Czerwona kartka: Podhorodecki 70.
Składy:
Huragan: Lawrenc – Szawara, Lipka, Pohorodecki, Bogdanowicz, Zajączkowski, Mlonek (86 Konczewski), Bartkowski, Lenart (60 Stefanowicz), Karłowicz (80 Czorniej), Chiliński (73 Przybylski).
ŁKS: Kołba – Guzik (46 Nowak), Ślęzak, Juraszek, Rozmus, Szymański, Rozwandowicz, Kocot (74 Kocot), Bryła (64 Kowal), Kopka, Golański (66 Kostyrka).

Relacjonował:
Remek Piotrowski

©ŁKSFANS.PL