Relacja ŁKSFans: Zwycięstwo po dramatycznej końcówce. ŁKS – Błękitni 2:1

DCS_9931

ŁKS wygrał trzeci mecz w sezonie, a po przerwie zaprezentował kilka ciekawych akcji ofensywnych. O sukcesie „Rycerzy Wiosny” zadecydowała dramatyczna końcówka spotkania, w której łodzianie strzelili o jedną bramkę więcej od rywala.

ŁKS przystąpił do meczu z Błękitnymi Stargard bez zmagającego się z urazem Tomaszem Margolem, z kolei na ławce rezerwowych usiedli tym razem Bartosz Widejko, Piotr Pyrdoł, Filip Burkhardt i Patryk Bryła. W ich miejsce pojawili się m.in. Damian Guzik, Przemysław Kocot oraz Krystian Pieczara i to oni mieli pomóc drużynie wywalczyć w środę trzeci w tym sezonie komplet punktów.

- Goście groźniejsi -
Mecz rozpoczął się niespodziewanie dla łódzkich kibiców, bo już w 2. minucie to goście byli bliscy objęcia prowadzenia. Zaspali obrońcy ŁKS-u, prostopadłe podanie dotarło do wychodzącego na czystą pozycję Wojciecha Fadeckiego, na nasze szczęście zawodnik Błękitnych zamiast strzelać na bramkę, zdecydował się minąć Michała Kołbę, a że przy tym wygonił się w okolice linii bocznej, akcja straciła tempo i koniec końców futbolówkę wybili defensorzy.

Potem do głosu na chwilę doszli gospodarze, którzy szybko rozgrywali piłkę na połowie rywala, ale nie potrafili wypracować sobie klarowanej sytuacji pod bramką Mariusza Rzepeckiego. Konkretniejsi w ofensywie w  pierwszej połowie byli grający z kontry przyjezdni. W 18. minucie gorąco zrobiło się w szesnastce ŁKS-u, chociaż tym razem to „zasługa” Michała Kołby, który długo zwlekał z wybiciem piłki i miał w całej tej sytuacji bardzo dużo szczęścia. Odbita od napastnika Błękitnych futbolówka po spóźnionym wykopie golkipera poszybowała nad poprzeczką.

- Bez przekonania -
Przed upływem drugiego kwadransa przed kolejną szansą stanął Fadecki i niewiele brakowało, aby zawodnik ze Stargardu stanął oko w oko z naszym bramkarzem. Że się tak nie stało duża w tym zasługa Pawła Pyciaka, który dogonił piłkarza Błękitnych i wyłuskał piłkę spod jego nóg. To było kolejne ostrzeżenie dla ełkaesiaków, którzy nie radzili sobie z zagrywanymi przez gości z głębi pola prostopadłymi podaniami.

ŁKS odgryzł się w tej części spotkania w zasadzie tylko raz, kiedy na solową akcję zdecydował się Jakub Kostyrka. Młody pomocnik sprytnie zbiegł z piłką przy nodze z prawej strony boiska do środka i oddał niezły, choć niecelny strzał. Jeszcze w doliczonym czasie pierwszej odsłony ełkaesiacy udowodnili, że ćwiczą na treningach stałe fragmenty gry, ale strzał głową Ievgena Radionova po wcześniejszym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, minął lewy słupek bramki Rzepeckiego.

- Z animuszem -
Drugą odsłonę środowego starcia w Łodzi lepiej rozpoczął ŁKS. Łodzianie ruszyli śmielej do przodu, zaskoczyli przy tym rywala kilkoma błyskawicznymi wymianami podań i nieźle się zapowiadającymi akcjami skrzydłami, a co nie mniej ważne – szybko odzyskiwali piłkę. Mieli też na początku tej części gry wyśmienitą okazję do objęcia prowadzenia. Po ciekawym rozegraniu piłki przy lewym narożniku pola karnego (Pieczara-Kostyrka-Rozmus) piłka powędrowała na pole karne, tam Radionov doskonale zgrał ją na dwunasty metr, a pozostawionemu bez opieki Jakubowi Kostyrcę pozostało celnie uderzyć. Niestety, młody pomocnik nieczysto trafił w piłkę i goście wyszli z opresji obronną ręką.

Swojej szansy szukał także skrupulatnie pilnowany przed obrońców Błękitnych Ievgen Radionov, który kilkukrotnie próbował uderzać na bramkę przyjezdnych, za każdym jednak razem ukraińskiemu snajperowi ŁKS-u albo brakowało miejsca, albo piłka odbijała się od szczelnego stargardzkiego muru. Cierpliwość naszego napastnika została jednak nagrodzona…

- „Rycerze Wiosny” grają do końca -
W 70. minucie na kolejną tego dnia solową akcję, tym razem lewym skrzydłem, zdecydował się Jakub Kostyrka i zaskoczył obrońców, ruszył bowiem młody pomocnik ŁKS-u odważnie w pole karne, a na samym końcu posłał piłkę w stronę Radionova. Ta nie dotarła do adresata, bo po drodze jeden z defensorów Błękitnych zatrzymał ją ręką. Sędzia wskazał na jedenasty metr, Ukrainiec pewnym strzałem pokonał Rzepeckiego, a kibice mogli wznieść ręce w geście tryumfu (1:0).

Niestety, z prowadzenia piłkarze ŁKS-u cieszyli się tylko kilka minut. W środku pola walkę o piłkę przegrał Mateusz Gamrot, chwilę potem udało się zawodnikowi przyjezdnych zagrać prostopadłą piłkę do Mateusza Węsierskiego, a ten pomimo asysty Kamila Rozmusa zdołał sprytnym strzałem pokonać Kołbę i na tablicy wyników znów widniał remis. Nie był to jednak koniec emocji, bo „Rycerze Wiosny” ruszyli odważnie do przodu..

W 84. minucie ełkaesiacy wywalczyli rzut rożny, świetnym dośrodkowaniem popisał się Paweł Pyciak, a bramkarz gości pofrunął w powietrzu i czubkami palców wybił piłkę w okolice prawego narożnika pola karnego. Czekał na to świetnie ustawiony, wprowadzony kilka minut wcześniej, Patryk Bryła, który nie kalkulował, huknął ile sił w nogach i futbolówka ku radości kibiców ŁKS-u wpadła do bramki (2:1). To dopiero była odpowiedź!

Ełkaesiacy znów górowali w tej fazie spotkania nad rywalem, widać przy tym było, że Błękitni nie mają już siły, a naszych zawodników wciąż stać było na przyspieszenie tempa. Oczywiście goście szukali swojej szansy, raz piłka wpadła nawet do siatki, ale zdaniem arbitra piłkarz przyjezdnych znajdował się na pozycji spalonej. Ostatecznie to ŁKS cieszył się z kompletu punktów.

 

 

5. kolejka II ligi
ŁKS Łódź – Błękitni Stargard 2:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Radionov 71 (kar.), 1:1 Węsierski 80, 2:1 Bryła 84.
Żółte kartki: Radionov – Włóka, Skórecki, Więcek.
Sędziował: Kuźma.
Składy:
ŁKS: Kołba – Pyciak, Rozwandowicz, Juraszek, Rozmus, Kostyrka, Kocot, Gamrot (84 Burkhardt), Guzik (62 Pyrdoł), Pieczara (76 Bryła), Radionov.
Błękitni: Rzepecki – Kotus, Burzyński, Pustelnik, Szymusik, Mosiejko, Skórecki, Więcek (61 Gutowski), Włóka (83 Karmański), Fadecki, Węsierski.

 

Relacjonował:
Remek Piotrowski

©ŁKSFANS.PL