Sylwia Wlaźlak – Generał

Sylwia Wlaźlak

Sylwia Wlaźlak urodziła się 24. marca 1973 roku w Łodzi. Od najmłodszych lat przejawiała wielką ochotę do uprawiania sportu. Na placach i podwórkach Bałut, gdzie mieszkała, od rana do wieczora wyżywała się ze swoimi rówieśnikami, początkowo uganiając się za „biedronówką”: Zwykle miałam więcej kolegów niż koleżanek, bo zamiast bawić się lalkami wolałam grać z chłopcami w nogę – wspominała. – Oni mieli dużo energii, a mnie także jej nie zbywało. Od zabawy w sklep wolałam coś tak dynamicznego jak piłka, graliśmy więc godzinami, a obiad traktowaliśmy jako niepotrzebny przerywnik w najważniejszym meczu na świecie. Kobiecy futbol nie był jednak popularny i trafiłam do koszykówki.

Podczas kilku zajęć z wychowania fizycznego, Szkołę Podstawową nr 101 przy ul. Wspólnej, do której uczęszczała Sylwia, odwiedzał Lechosław Demczyk, trener żeńskiej sekcji koszykówki w Społem Łódź. Po krótkiej obserwacji zdecydował się namówić ją do podjęcia treningów w klubie, w którym pracował. Propozycję tę przyjęła bez wahania.

Talent przyszłej reprezentantki kraju został szybko zauważony przez działaczy Łódzkiego Klubu Sportowego, którzy w 1988 roku ściągnęli ją do siebie. Jej pierwszym opiekunem w nowej drużynie został Marek Sadłowski, trener grup młodzieżowych.

Sylwia bardzo szybko awansowała do pierwszej drużyny. W rok po jej przyjściu, ŁKS opuścił szeregi ekstraklasy. Zatrudniono nowego szkoleniowca, Wiesława Wincka, który postanowił dołączyć do kadry kilka młodych, wyróżniających się zawodniczek, w tym i bohaterkę tego artykułu. Po roku gry w II lidze, ełkaesiaczki powróciły do elity i w sezonie 1990/91, jako beniaminek, sięgnęły po srebrny medal mistrzostw Polski, będący zarazem pierwszym w okazałej kolekcji młodej koszykarki.

W tym samym czasie zaczęła się przygoda Sylwii z kadrą Polski, w której zaliczyła wszystkie możliwe szczeble reprezentacyjne, od kadetek po seniorki. W 1992 roku zdobyła srebrny medal mistrzostw Europy juniorek, a w rok później sięgnęła po brązowy krążek mistrzostw świata w tej samej kategorii. Przez lata reprezentowała nasz kraj na arenie międzynarodowej, pełniąc w wielu spotkaniach zaszczytną funkcję kapitana drużyny. W 1999 roku, podczas mistrzostw Europy rozgrywanych w Polsce, na zakończenie imprezy triumfowała wraz z koleżankami po zwycięskim finale z Francją. W rok później zagrała na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Sydney.

Druga połowa lat 90-tych to bez wątpienia najlepszy okres w jej karierze. Prócz sukcesów w kadrze, Sylwia znakomicie radziła sobie w drużynie klubowej – ŁKS-ie. W 1995 roku zdobyła pierwsze mistrzostwo Polski. Osiągnięcie to powtórzyła w 2 lata później. W 1998 roku dotarła wraz z ełkaesiaczkami do półfinału nieistniejącego już dziś Pucharu im. Lilianny Ronchetti. Niewątpliwie miała to szczęście, że w ekipie rozgrywającej swoje mecze w hali przy al. Unii Lubelskiej 2, grały obok niej znakomite zawodniczki, w tym: Elena Agafonikowa, Agnieszka Jaroszewicz, Daiva Jodeikaite, Edyta Koryna, Katarzyna Madej, Elżbieta Trześniewska. Tej grupie przewodziła właśnie Sylwia, nazywana przez znakomitego łódzkiego trenera – Andrzeja Nowakowskiego – generałem.

W 1999 roku rozgrywająca rodem z Bałut opuściła Łódź i na 7 lat przeniosła się do pobliskich Pabianic, gdzie kontynuowała swoje pasmo medalowych sukcesów. W 2004 roku doznała ciężkiej kontuzji ścięgna Achillesa, która wyeliminowała ją z gry na rok. W 2006 powróciła do ŁKS-u, do hali, w której rozwinęła swoje koszykarskie rzemiosło. Karierę zakończyła po sezonie 2008/2009, w trakcie którego odnowił jej się stary uraz.

Sylwia Wlaźlak to bez wątpienia jedna z dwóch, obok Ludmiły Janowskiej, najlepszych rozgrywających w historii ŁKS-u. Pozycja, na której występowała, wymagała od niej talentu, dużej wyobraźni i sprytu koszykarskiego. Nie osiągnęła by jednak tego wszystkiego bez pracowitości, którą wpajano jej od najmłodszych lat. To właśnie dzięki odpowiedniemu podejściu do treningów i poświeceniu, zdołała wygrać tak wiele.

Książe_Nibeusz

©ŁKSFANS.PL