Ważna wygrana w Ostrowcu Świętokrzyskim

14701037_1269658299740653_1258430388638459623_o
Siatkarki beniaminka Orlen Ligi pokonały w meczu wyjazdowym KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:1 i zapisały na swoje konto ważne trzy punkty. Ostrowczanki wygrały tylko drugą partię spotkania, w pozostałych trzech musiały uznać wyższość swoich rywalek. Dzięki tej wygranej łodzianki znalazły się na dziewiątym miejscu w tabeli.

Mecz rozpoczął się od prostych błędów z obu stron siatki, ale ełkaesianki szybko wyszły na prowadzenie dzięki skutecznym atakom Ewy Kwiatkowskiej. Błędy przyjezdnych sprawiły jednak, że na tablicy był remis 5:5. Łodzianki szybko opanowały nerwy i po ataku Agnieszki Wołoszyn zastępującej w tym meczu Izabelę Kowalińską prowadziły 10:6, zmuszając trenera Dariusza Parkitnego do przerwania gry. W zespole gospodyń dobrze spisywała się Dorota Ściurka, ale ostrowczanki nie mogły znaleźć recepty na ataki Wołoszyn i Kwiatkowskiej (10:13). Mecz w tej fazie nie stał na wysokim poziomie, ŁKS utrzymywał prowadzenie i po ataku Katarzyny Sielickiej przy stanie 18:14 dla rywalek trener Parkitny wykorzystał już drugą przerwę. Po niej do odrabiania strat wzięła się Roksana Brzóska, goście jednak mieli w swoim składzie Katarzynę Sielicką i utrzymywali kilkupunktową przewagę. Po asie serwisowym Kwiatkowskiej było 23:19 dla łodzianek, które grając punkt za punkt, spokojnie wygrały pierwszą partię do 21.

Drugiego seta lepiej rozpoczęły gospodynie, które po ataku Joanny Kapturskiej wyszły na prowadzenie 6:3. Łodziankom trudno było złapać właściwy rytm gry i przewaga KSZO utrzymywała się, zwłaszcza że coraz lepiej w ataku spisywała się Dorota Ściurka. Przy stanie 12:8 dla gospodyń trener Michal Masek zirytowany grą swoich podopiecznych poprosił o przerwę. W zespole ŁKS-u odpowiadała wprowadzona na boisko za Sielicką Agata Oleksy. Ostrowczanki w końcu zaczęły się mylić i przyjezdne powoli odrabiały straty. Przy stanie 18:17 dla KSZO trener Parkitny wykorzystał swoją drugą przerwę w tym secie i po niej gospodynie zdobyły dwa punkty z rzędu, zmuszając trenera Maska do przerwania gry. KSZO prowadziło już 22:17, a po chwili straciło… cztery punkty z rzędu. Serię łodzianek przerwała dopiero Roksana Brzóska atakiem z drugiej linii. W końcówce decydowały już nerwy i emocje, które sięgnęły zenitu, gdy plas Sielickiej wpadł w sam narożnik boiska (24:24). Po chwili mocny atak Kapturskiej i aut po ataku Sielickiej zakończyły drugiego seta wynikiem 26:24 dla KSZO.

Po wyrównanym początku trzeciej partii do głosu doszły łodzianki dzięki dobrym zagrywkom Katarzyny Brydy (4:7). Ostrowczanki rzuciły się do odrabiania strat, skuteczna z sytuacyjnych piłek i w bloku była Roksana Brzóska i na tablicy wyników znów był remis (9:9). Łodzianki jednak po zagrywkach Katarzyny Sielickiej wygrały cztery kolejne akcje i trener Parkitny poprosił o przerwę. ŁKS dobrze ustawił blok na Brzóskę, skuteczność w ataku odzyskała Bryda, ale z drugiej strony siatki przebudziła się Joanna Kapturska (13:15). Po przerwie na życzenie trenera Maska ŁKS znów wrócił do swojej gry, skutecznym blokiem popisała się Katarina Osadchuk, kiwnęła Bryda i przy stanie 18:14 dla przyjezdnych o czas poprosił Dariusz Parkitny. Po asie serwisowym Katarzyny Brydy ŁKS prowadził już 21:15, jednak gospodynie postawiły wszystko na jedną szalę, serię dobrych zagrywek zanotowała Dorota Ściurka i przewaga rywalek zmalała do trzech punktów. W końcówce ełkaesianki nie dały sobie wydrzeć zwycięstwa. Wprawdzie przy stanie 20:24 KSZO obroniło jeszcze dwie piłki setowe, ale po sprytnym plasie Katarzyny Sielickiej ŁKS po raz drugi objął prowadzenie w tym meczu.

Na początku czwartego seta oba zespoły zdobywały punkty seriami po dwa, co powodowało, że raz jeden, raz drugi wychodził na prowadzenie. Trzy skuteczne bloki Katariny Osadchuk i Katarzyny Sielickiej sprawiły, że łodzianki jako pierwsze przerwały tę prawidłowość (5:8) i o przerwę poprosił trener Dariusz Parkitny. ŁKS cały czas utrzymywał bezpieczny dystans, bezradna w ataku była Joanna Kapturska (8:13) i trener gospodyń musiał przywołać swoje zawodniczki po raz drugi do ławki rezerwowych. Łodzianki dobrze grały w obronie i blokiem i po ataku z obiegnięcia Ewy Kwiatkowskiej miały już siedem punktów przewagi (9:16). Ostrowczanki grały już jakby bez wiary w zwycięstwo, a przyjezdne kontrolowały wydarzenia na boisku i po ataku Sielickiej prowadziły już 20:13. Koleżanki do walki próbowała poderwała jeszcze najskuteczniejsza w ekipie gospodyń Roksana Brzóska, po jej serwisach przewaga ŁKS-u zmalała do trzech punktów (18:21) i grę przerwał Michal Masek. Gdy po skutecznym bloku gospodynie wyrównały na 22:22, emocje na trybunach sięgnęły zenitu. Po chwili asem serwisowym popisała się Paulina Stroiwąs, lecz następną zagrywkę zepsuła. Po bloku Agaty Oleksy ŁKS miał piłkę meczową, w której Dorota Ściurka zaatakowała w aut. Mimo ambitnego pościgu gospodynie przegrały, a trzy punkty i czwarte zwycięstwo w tym sezonie na swoim koncie zapisały ełkaesianki.

MVP: Krystyna Strasz

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – ŁKS Commercecon Łódź 1:3
(22:25, 26:24, 22:25, 23:25)

Składy zespołów:
KSZO: Brzóska (22), Ściurka (13), Kapturska (16), Szpak (3), Thaka (2), Piotrowska (3), Pauliukouskaja (libero) oraz Stroiwąs (11), Polak (1) i Colik (libero)
ŁKS: Muhlsteinova (1), Wołoszyn (9), Osadchuk (10), Kwiatkowska (12), Sielicka (14), Bryda (12), Strasz (libero) oraz Oleksy (5

©ŁKSFANS.PL