Wicelider nie zwalnia tempa! ŁKS – Chrobry Głogów 2:0

32257644_1864745340231943_8677872406708092928_n

Rundę wiosenną piłkarze ŁKS-u rozpoczęli tak, jak zakończyli jesień. Było więc widowiskowo, ciekawie, świątecznie i oczywiście zwycięsko. Po golach Dani Ramireza i Artura Bogusza „Rycerze Wiosny” pokonali Chrobrego Głogów 2:0.

Legenda głosi, że dokładnie sto lat temu, podczas meczu ŁKS-u z jednym z niemieckich klubów, łódzcy kibice, rozochoceni postawą Antoniego Kowalskiego, już na stadionie zaczęli rozbrajać niemieckich żołnierzy.

Ile w tym prawdy, trudno stwierdzić, faktem jest że biało-czerwona kartoniada w wykonaniu młodych sympatyków futbolu i odśpiewany przez cały stadion „Mazurek Dąbrowskiego” właśnie na ŁKS-ie, najstarszym w Łodzi i jednym z najstarszych w Polsce klubie, nabrała szczególnego znaczenia.

W sobotę łódzcy kibice nie musieli nikogo rozbrajać, rywala rozbroili natomiast i to jeszcze w pierwszej połowie podopieczni trenera Kazimierza Moskala.
Już w 5. minucie gospodarze powinni cieszyć się z gola, bo po nieporozumieniu w szeregach obronnych Chrobrego oko w oko z Mateuszem Abramowiczem stanął Rafał Kujawa. Napastnik ŁKS-u miał miejsce i czas, aby kopnąć futbolówkę do siatki, uderzył niestety słabo i wprost w bramkarza. Ełkaesiacy tym niepowodzeniem nie zamierzali się przejmować i już sto dwadzieścia sekund później objęli prowadzenie.

Spora w tym zasługa Patryka Bryły, który bardzo dokładnie dośrodkował piłkę z prawego skrzydła. Ta dotarła do Kujawy, a po chwili trafiła na drugą stronę pola karnego, pod nogi niepilnowanego przez obrońców Dani Ramireza. Hiszpański pomocnik, tak jak w pierwszej połowie ostatniego meczu z Odrą, „przełożył” sobie defensora, uderzył jednak tym razem niezwykle precyzyjnie. Efekt? – Futbolówka po technicznym strzale Ramireza wpadła w „okienko” bramki Chrobrego (1:0).

ŁKS miał w tym momencie mecz pod kontrolą. Dość szybko odzyskiwali piłkę łodzianie na własnej połowie a i śmiało poczynali sobie w okolicach szesnastki gości. Kiedy trzeba było – przyspieszali, a gdy rywal nie dał się wymanewrować próbowali uderzeń z dystansu. Przed upływem pierwszego kwadransa potężną bombę Łukasza Piątka z dwudziestu pięciu metrów nie bez trudu złapał Abramowicz.

W 23. minucie ręce same składały się do oklasków po tym jak Rafał Kujawa zgrał piłkę piętą, po chwili szybkim prostopadłym podaniem jeden z ełkaesiaków uruchomił Patryka Bryłę i to tylko szkoda, że ten uderzył identycznie jak na początku meczu jego kolega z napadu, czyli wprost w bramkarza. Tym niemniej druga bramka wisiała w powietrzu…

Co prawda siedem minut później nad poprzeczką po serii zwodów huknął Artur Bogusz, ale już chwilę później z niemal identycznej pozycji był już bezbłędny. Znów przyjął piłkę z prawej strony pola karnego, znów zwodem zwiódł rywala, a potem uderzył po długim rogu. Piłka wpadła do bramki, ŁKS prowadził 2:0.

Po chwili efektowną interwencją popisał się też Michał Kołba, bo i goście po raz pierwszy tak poważnie zagrozili bramce wicelidera – nasz bramkarz najpierw zdołał obronić strzał głową napastnika Chrobrego, a po chwili zdążył nawet złapać ją zanim ta opuściła boisko. Z kolei po drugiej stronie boiska Kujawa efektowną główką omal nie wpakował  futbolówki po raz trzeci w siatce przyjezdnych.

Po zmianie stron łodzianie nieco zwolnili tempo, ale i tak w 54. minucie byli bardzo bliscy podwyższenia prowadzenia. Kolejny pojedynek sam na sam z łódzkim piłkarzem wygrał Abramowicz, a po chwili popisali się „Rycerze Wiosny” bardzo widowiskową akcją, którą rozpoczął fantastyczną sztuczką techniczną Ramirez i którą zakończył ten sam zawodnik strzałem głową w słupek (poprawkę Bryły obronił z najwyższym trudem bramkarz).

Łodzianie panowali więc niepodzielnie w dalszym ciągu na boisku, co nie znaczy że nie przytrafiały im się  błędy. Między 50. a 65. minutą goście trzykrotnie zagrozili bramce Kołby – wpierw nie popisał się Przemysław Trytko posyłając piłkę głową z bliskiej odległości obok słupka, potem groźny atak przyjezdnych zatrzymał ofiarnym wybiegiem Kołba, w końcu górą łódzki bramkarz okazał się także przy strzale rywali z ostrego kąta.

W końcówce łodzianie, jak to się zwykło mówić, szanowali piłkę, długo się przy niej utrzymywali i tym samym nieco ostudzili zapędy ekipy z Dolnego Śląska. W 87. minucie przed szansą na zdobycie trzeciego gola stanął dwukrotnie Ievgen Radionov (zastąpił w drugiej połowie Kujawę). Najpierw jednak po wstrzeleniu piłki przez Bogusza i rykoszecie właśnie od ukraińskiego snajpera dobrze interweniował Abramowicz, a po chwili strzał głową „Żenii” okazał się niecelny.

Jak więc było tym razem na ŁKS-ie? Znów bardzo radośnie, bardzo widowiskowo, zwycięsko, słowem świątecznie i niezwykle przyjemnie. Wicelider nie zwalnia tempa.

 

18. kolejka I ligi
ŁKS Łódź – Chrobry Głogów 2:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Ramirez 7, 2:0 Bogusz 34.
Sędziował: W. Krztoń (Olsztyn). Widzów: 4421.
Składy:
ŁKS: Kołba – Bogusz, Rozwandowicz, Sobociński, Widejko, Piątek, Łuczak (67 Bielák) , Pyrdoł, Ramirez (77 Wolski), Bryła, Kujawa (70 Radionov).
Chrobry: Abramowicz – Stolc, Repka, Kona, Zejdler (73 Drewniak), Bach (46 Maćkowski), Ratajczak, Pawlik, Sędziak (46 Kowalczyk), Trytko, Napołow.

 

 

Remek Piotrowski

*        *         *

©ŁKSFANS.PL