Z archiwum kibica: 3:0 z Legią, czyli o krok od pierwszego mistrzostwa

Przeplatanka-7

19 października 1958 roku ŁKS był na ustach całej sportowej Polski. Podopieczni trenera Władysława Króla zadziwiali efektowną grą, wysokimi zwycięstwami i pewnie kroczyli w stronę upragnionego pierwszego w historii mistrzostwa dla Łodzi. W przedostatniej kolejce „Rycerze Wiosny” zmierzyli się na własnym boisku z Legią Warszawa. Zwyciężyli aż 3:0 a tydzień później dzięki remisowi z Górnikiem Zabrze sięgnęli po tytuł.

Po meczu z Legią „Przegląd Sportowy” donosił na pierwszej stronie: „ZŁOTA JESIEŃ RYCERZY WIOSNY. Łódź przeżyje chyba w tym roku drugą wiosnę. Jej ukochana jedenastka, zachowując tradycyjnie dobrą formę tylko w pierwszej połowie roku, znajduje się dosłownie o krok od upragnionego tytułu, od zrealizowania 50-letnich marzeń.”

Łódzki Klub Sportowy i Legia Warszawa to jedne z najstarszych i najbardziej zasłużonych klubów w Polsce, tak jeżeli chodzi o historię stricte sportową, jak i kibicowską. Oczywiście w najbliższą środę zmierzymy się nie z pierwszą drużyną „wojskowych”, a ich rezerwami, niemniej to świetna okazja, aby przypomnieć kapitalny mecz biało-czerowono-białych sprzed 57 lat. Ku pokrzepieniu serc…

 

Przegląd Sportowy
Warszawa, poniedziałek 20 października 1958 r. (cena: 80 groszy.)
ŁKS – LEGIA 3:0 ale przez 55 minut skóra cierpła na łódzkich kibicach
Bramki: 1:0 Jezierski 55, 2:0 Jezierski 82, 3:0 Soporek 85.
ŁKS: Bem – Szczepański, Wlazły, Stusio, Jańczyk, Grzywocz, Jezierski, Wieteski, Szymborski, Soporek, Kowalec.
Legia: Stroniarz – Mahseli, Słaboszowski, Woźniak, Strzykalski, Grzybowski, Żmudzki, Nowara, Brychczy, Zientara, Kruk.
Sędzia: Mytnik (Kraków). Widzów: 25 tysięcy.

Ełkaesiacy rozpoczęli tamte zawody bardzo nerwowo. Wydaje się, że świadomość tego, że od tytułu dzielą naszą drużynę jedynie dwa mecze nieco przeszkadzała Królowi i spółce i dlatego w pierwszej połowie kibice nie oglądali zbyt wielu składnych akcji, a na bramkę „wojskowych” łodzianie oddali zaledwie kilka strzałów. Dopiero po zmianie stron obraz meczu uległ zmianie.

W 55. minucie Leszek Jezierski wreszcie znalazł sposób na obronę Legii i po celnym strzale naszego piłkarza Łódzki Klub Sportowy wyszedł na prowadzenie.
„ŁKS zwyciężył zasłużenie” – pisał redaktor M. Wójcicki dla „Przeglądu Sportowego”. – „Po przerwie wszystkie linie gospodarzy zdecydowanie przewyższały swych rywali. Szczególna różnica uwidoczniła się w linii ataku.”
„Rycerze Wiosny” cierpliwie czekali na swoje szanse i w samej końcówce przesądzili o wyniku meczu. Najpierw po raz drugi tego dnia Stroniarza pokonał Jezierski, a chwilę potem rezultat na 3:0 ustalił Władysław Soporek. Nikt nie mógł mieć wątpliwości, kto jest tego dnia lepszy i która drużyna zasługuje na tytuł mistrzowski.

„Nie trzeba chyba nawet mówić o tym, jak wielki entuzjazm panował na widowni, kiedy ŁKS schodził z boiska jako zwycięzca. Rozradowani kibice zdobywcę dwóch bramek – Jezierskiego – znieśli na rękach do szatni. Ten entuzjazm jest całkowicie usprawiedliwiony. Przed ŁKS otworzyły się wielkie możliwości zdobycia tytułu mistrza Polski. Pozostała tylko jedna przeszkoda, którą jest Górnik Zabrze” – donosił sprawozdawca „Przeglądu Sportowego”.
Tydzień później Łódź oszalała ze szczęścia.

Relacja autorstwa dziennikarza „Przeglądu Sportowego” redaktora M. Wójcickiego.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 167 (3191) – z 20 października 1958 roku, str. 1, 4.

*        *          *

Czy wiesz, że:
– ŁKS wygrał w 1958 roku z Legią w Łodzi aż 3:0 i kilka dni później świętował pierwszy tytuł mistrzowski w historii. Co ciekawe podobną sytuację mieliśmy w równie udanym dla nas sezonie 1997/98. Wówczas również w końcówce sezonu łodzianie pokonali w Łodzi Legię 3:0 (po bramkach Tomasza Kłosa, Mirosława Trzeciaka i Rafała Niżnika), a potem sięgnęli po tytuł.
– We wspomnianym meczu z Legią wystąpił w barwach ŁKS-u Robert Grzywocz. Mistrz Polski z 1958 roku do dziś wraz ze swoją małżonką obecny jest na każdym meczu „Rycerzy Wiosny” w Łodzi. Zapewne nie zabraknie ich także w środę, gdy łodzianie zmierzą się z rezerwami aktualnego wicemistrza Polski.
– 27 marca 1949 roku w Warszawie ŁKS wprawił w zdumienie całą piłkarską Polskę. Biało-czerwono-biali pokonali w stolicy faworyzowaną Legię 1:5 i była to najwyższa w historii wygrana łodzian nad „Wojskowymi”. Bramki zdobyli: w 26 min. – Łącz, w 29 min. Baran, w 40 min. Łącz, w 66 min. Gwoździński, w 74 min. Łącz. Jedyne trafienie dla Legii zanotował Kazimierz Górski. Trener wszechczasów, przyszły twórca sukcesów polskiej reprezentacji, rodowity lwowianin, w latach 1945 – 1953 rozegrał w warszawskim zespole 81 meczów. Popularny „Sarenka” zdobył w tym czasie 34 bramki. Wiele lat później, w 1973 roku przez rok pracował w Łódzkim Klubie Sportowym.
– Barw Legii i ŁKS-u na przestrzeni ostatnich dekad bronili m.in.: Zbigniew Robakiewicz, Ryszard Robakiewicz, Juliusz Kruszankin, Tomasz Cebula, Marcin Mięciel, Grzegorz Wędzyński, Tomasz Wieszczycki, Marek Saganowski, Sebastian Szałachowski, Bogusław Wyparło, Marcin Smoliński, Marcin Klatt, Bartłomiej Grzelak, Maciej Iwański i Marcin Komorowski.
– Pierwszy mecz z Legią Warszawa w I lidze (najwyższym szczeblu rozgrywek) ŁKS rozegrał 5 lipca 1927 roku w Łodzi. Wówczas przy 2,5 tys. widzów lepsi okazali się gracze z miasta włókniarzy. Spotkanie świetnie ułożyło się dla gospodarzy, bo w ciągu stu dwudziestu sekund (między 17., a 19. minutą) do bramki Legii trafili Lange i Durka. Po przerwie na gola kontaktowego Łańki odpowiedział w końcówce meczu Aldek i Ełkaesiacy w tym historycznym, bo pierwszym meczu z Legią, zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
– Ostatni mecz z pierwszą drużyną Legii Warszawa ŁKS rozegrał 3 marca 2012. Na Łazienkowskiej lepsi byli gospodarze, którzy po bramkach Wolskiego i Kucharczyka wygrali 2:0. Z kolei z rezerwami Legii łodzianie spotkali się dwukrotnie w poprzednim sezonie. W Łodzi padł remis 2:2 (bramki dla ŁKS-u: Łukasz Staroń i Robert Sierant), a w rundzie wiosennej lepsi okazali się piłkarze ze stolicy wygrywając po zaciętym meczu 3:2 (dla ŁKS-u dwa gole zdobył Kamil Cupriak).

– Najlepszy, zdaniem wielu, piłkarz w historii polskiej piłki nożnej Kazimierz Deyna to do dziś legenda warszawskiej Legii. Deyna zadebiutował w polskiej lidze 8 października 1966 roku w barwach… ŁKS-u. Był to pierwszy i ostatni zarazem mecz w łódzkim zespole (remis 0:0 z Górnikiem Zabrze). Przez kilkanaście kolejnych sezonów jeden z najlepszych piłkarzy świata tamtych lat reprezentował Legię Warszawa.

 

Zebrał, opracował i komentarzem opatrzył:
Remek Piotrowski

©ŁKSFANS.PL