Zapomniani (odc. 2): Stefan Fliegel

18983037_1452299531496028_1775923762_n

W drugim odcinku cyklu „Zapomniani” przybliżymy postać wyróżniającego się obrońcy ŁKS-u lat 30. Stefan Fliegel słynął z waleczności, miał patent na Legię Warszawa i wystąpił w jednym spotkaniu reprezentacji Polski. Zmarł lub zginął w Łodzi na początku niemieckiej okupacji.

Urodził się w Łodzi w czerwcu 1908 roku (znaleźć można także inną datę urodzin) i choćby już tylko z tego względu los musiał go połączyć z Łódzkim Klubem Sportowym. Ale stało się tak nie od razu, a mierzący około 175 centymetrów obrońca rozpoczął przygodę z piłką nożną w łódzkim Orkanie.

Na stadion przy al. Unii Lubelskiej 2 zawodnik trafił w 1933 roku z klubu Granat Skarżysko, a ełkaesiakiem pozostał aż do wybuchu drugiej wojny światowej.
„Wartościowym nabytkiem okazał się Fliegel, który zrezygnowawszy z pobytu w Skarżysku grać będzie stale w Ł.K.S-ie, o ile oczywiście PZPN go potwierdzi. Fliegel tworzył wczoraj wraz z Gałeckim bardzo dobrą parę obrońców” – napisał po towarzyskim wygranym 2:1 przez ełkaesiaków meczu z Legią Warszawa dziennikarz „Ilustrowanej Republiki”.

W starciach z warszawską Legią stanie się Fliegel swoistym talizmanem łódzkiej drużyny. W siedmiu ligowych spotkaniach z „Wojskowymi”, w których obrońca pojawił się na boisku, ŁKS wygrywał aż pięciokrotnie, raz zremisował i tylko raz przegrał. A kiedy zabraknie go w wyjściowej jedenastce, jak w meczu rozegranym w październiku 1934 roku, „Wojskowi” pokonają ełkaesiaków 6:1.

Zresztą to właśnie w meczu z Legią w Warszawie, 28 maja 1933 roku, Stefan Fliegel zadebiutował w lidze w brawach najstarszego łódzkiego klubu i był to debiut niezwykle udany. Obrońca występujący ponoć z numerem „3” na koszulce zastąpił w tym meczu w składzie ŁKS-u legendarnego Antoniego Gałeckiego i trzeba przyznać, że spisał się na medal. Nie dość, że piłkarze z Łodzi strzelili Legii aż trzy gole, to w dodatku sami nie stracili ani jednego, w czym oczywiście ogromna zasługa szczęśliwego debiutanta.
„Najlepsza formacja w zespole czerwonych była linja pomocy, niezła – trio obronne” – podsumował powściągliwie sprawozdawca „Przeglądu Sportowego”, ale w istocie łódzka defensywa na czele z Fliegelem rozegrała znakomite spotkanie.

Po jednym z tych zwycięskich meczów z Legią znalazł się nawet Fliegel na pierwszej stronie „Przeglądu Sportowego”, bo to właśnie załączone do naszego artykułu zdjęcie wykonane 21 czerwca 1936 roku pochodzi z meczu Legia – ŁKS, który łodzianie wygrali 2:1 po bramkach Władysława Króla i Antoniego Lewandowskiego.
Fotoreporter „Przeglądu Sportowego” uchwycił moment walki o górną piłkę pomiędzy słynnym Józefem Nawrotem i właśnie Stefanem Fliegelem (czerwona koszulka), a główkowemu pojedynkowi przyglądają się z boku Władysław Karasiak z ŁKS-u i Henryk Przyździecki z Legii (kibice „Rycerzy Wiosny” zdjęcie Fliegela w znacznie wyższej jakości znajdą również w książce „100 lat ŁKS” na stronie 187).

Stefan Fliegel nie był z pewnością piłkarskim wirtuozem, ale braki w wyszkoleniu technicznym nadrabiał umiejętnością ustawiania się na boisku, niezłą grą głową, siłą i przede wszystkim ogromną ambicją. „Fliegel był bokiem biegającym, na ogół spełnił swoje zadanie poza nieczystem częstokroć chodzeniem na przeciwnika” – napisał dziennikarz „Przeglądu Sportowego” po jednym z meczów ŁKS-u. Używając współczesnego języka piłkarskiego pełnił więc urodzony w Łodzi piłkarz rolę boiskowego speca od „czarnej roboty”, co w latach trzydziestych nie zawsze bywało doceniane, bo i nie tego oczekiwali ówcześni eksperci futbolu od bohaterów sportowego widowiska.

Do bramki rywala Fliegel nie trafił w lidze ani razu, sporadycznie zdarzało się, że wpisywał się na listę strzelców w meczach towarzyskich, a i tu były to zazwyczaj trafienia z rzutów karnych, jak gol zdobyty w rozegranym w połowie grudnia 1936 roku spotkaniu z WKS-em Łódź. Nie jednak goli, a efektywnej gry w defensywie oczekiwali od niego kibice „biało-czerwono-białych”, a Stefan Fliegel zawodził ich pod tym względem rzadko.

W pierwszym sezonie w barwach ŁKS-u wówczas 25-letni obrońca rozegrał szesnaście spotkań ligowych – wystąpił więc we wszystkich meczach za wyjątkiem pierwszych trzech oraz ostatniego, który pod jego nieobecność łodzianie przegrali aż 9:0 z Pogonią Lwów. W następnych słabych, trzeba przyznać, w wykonaniu ełkaesiaków rozgrywkach wystąpił w zaledwie trzech spotkaniach w pierwszej lidze, a szkoda, bo z nim w składzie ŁKS przegrał wówczas tylko z Polonią Warszawa. W 1935 roku piłkarz znów wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce zaliczając w sumie czternaście meczów (wystąpił m.in. w dramatycznym i głośnym wówczas zwycięskim 4:2 meczu z mistrzowskim Ruchem, w którym powstrzymywał ataki legendarnego Ernesta Wilmowskiego). W 1936 zagrał we wszystkich osiemnastu spotkaniach ligowych, a w 1937 i 1938 dołożył do bilansu jeszcze kilkanaście meczów.

Podobnie jak i wspominany przez nas ostatnio bramkarz Antoni Piasecki, rozegrał Stefan Fliegel także jeden mecz w reprezentacji Polski. I dla niego okazał się to pierwszy i zarazem ostatni występ w kadrze narodowej. Rozegrany 15 września 1935 roku na stadionie przy al. Unii Lubelskiej 2, przy piętnastu tysiącach widzów, mecz z Łotwą zakończył się remisem 3:3, a obrońca ŁKS-u zaliczył całe spotkanie. „Na ogół zadowolił” – podsumował krótko sprawozdawca „Przeglądu Sportowego” występ ełkaesiaka, który pojawiał się także w reprezentacji Łodzi w prestiżowych przed wojną meczach międzymiastowych.

79 lat temu, 12 czerwca 1938 roku, Fliegel rozegrał swoje ostatnie pierwszoligowe spotkanie w barwach Łódzkiego Klubu Sportowego (porażka w Łodzi 0:1 z Cracovią), ale i potem był zawodnikiem ŁKS-u, choć na boisku w pierwszej drużynie pojawiał się rzadko.

O okolicznościach śmierci wyróżniającego się obrońcy ŁKS-u lat trzydziestych nie wiem niestety nic pewnego. Andrzej Gowarzewski w książce „Mistrzostwa Polski. Ludzie 1918-1939. 100 lat prawdziwej historii” podaje, że Stefan Fliegel zmarł 31 października 1939 roku w okupowanej przez Niemców Łodzi. I chociaż pewności co do tego nie mam, zważywszy na okoliczności, raczej mało prawdopodobnym wydaje się, aby wysportowany trzydziestojednolatek zmarł z przyczyn naturalnych…

Remek Piotrowski

*    *    *

Jeśli któryś z sympatyków Łódzkiego Klubu Sportowego, historyków sportu lub dziennikarzy posiada informacje na temat życia, okoliczności śmierci lub kariery sportowej bohatera tego artykułu, zachęcam aby podzielił się swą wiedzą – może dzięki temu zdołamy uratować od zapomnienia jeszcze jeden ełkaesiacki życiorys.
Dla przypomnienia – odcinek 1: Antoni Piasecki.

Źródła:
– Andrzej Gowarzewski, „Mistrzostwa Polski. Ludzie 1918-1939. 100 lat prawdziwej historii”, GiA, Katowice 2017.
– „100 lat ŁKS”, GiA, Katowice 2008.
– „1500 meczów piłkarzy ŁKS, Almanach 1927-1997”, Łódź 1997.
– „ŁKS – Legja (Warszawa) 2:1 (1:0)”, „Ilustrowana Republika”, nr 93 z 3.04.1933, s. 6.
– „Dzielna postawa rezerwy Legji w meczu o punkty ligowe z Ł.K.S. 0:3”, „Przegląd Sportowy” nr 43 z 31.05.1933, s. 3.
– „Ł.K.S. – Legja 3:0 (2:0). Ferment w Legji. – Przeciwko Ł.K.S.-owi wystąpił zespół rezerwowy wojskowych”, „Ilustrowana Republika”, nr 149 z 29.05.1933, s. 6.
– „Ł.K.S. – Legja 1:0 (0:0)”, „Ilustrowana Republika, nr 148 z 31.05.1935, s. 6.
– „To była rzetelna praca…”, „Przegląd Sportowy”, nr 53 z 1.06.1935, s. 6.
– „Polska – Łotwa 3:3 (0:2)…”, Ilustrowana Republika, nr 255 z 16.09.1935, s. 6.
– „Niespodzianka łotewska w Łodzi”, „Przegląd Sportowy”, nr 99 z 16.09.1935, s. 3.
– „Ł.K.S. – W.K.S. 4:2 (3:0)”, „Ilustrowana Republika”, nr 364 z 16.12.1935, s. 7.
– „Ł.K.S. miał więcej szczęścia, niż Legia…”, „Przegląd Sportowy”, nr 52 z 22.06.1936, s. 1 i 2.

Fot.: „Przegląd Sportowy”, nr 52 z 22.06.1936, s. 1.

*      *      *

©ŁKSFANS.PL