Zapomniani (odc. 3): Henryk Frymarkiewicz

19964772_1485028324889815_271650340_n

107 lat temu urodził się jeden z najlepszych bramkarzy ŁKS-u dwudziestolecia międzywojennego. O Henryku Frymarkiewiczu pamiętają dzisiaj nieliczni, a przecież golkiper ten należał do czołówki ligowych bramkarzy lat 30., wystąpił w reprezentacji Polski i zagrał oczywiście w wielu ważnych meczach łódzkiej jedenastki.

„ŁKS, grający do przerwy słabo, miał w tym okresie jednego Frymarkiewicza” – napisał po meczu dziennikarz „Przeglądu Sportowego”, a jego kolega z „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” dodał: „tyły ŁKS-u pracują dzielnie, a zwłaszcza najlepszy w trio obronnem bramkarz Frymarkiewicz”.
Oba fragmenty dotyczą rozegranego 24 czerwca 1934 roku i wygranego przez ŁKS meczu z Wisłą w Krakowie. We wspomnianym spotkaniu wyróżnił się tradycyjnie Władysław Król (choć tym razem gola nie zdobył), a czyste konto zachował urodzony 10 lipca 1910 roku Henryk Frymarkiewicz.

Co ciekawe z postacią Frymarkiewicza, podobnie jak i legendarnego Władysława Króla, łączą się dwa miasta – Łódź oraz Lublin. Tylko kolejność, zdaje się, inna, bo o ile Król poważną przygodę z piłką rozpoczął w Lubliniance, a potem przeniósł się do Łodzi, gdzie stał się jednym z najlepszych piłkarzy w historii Łódzkiego Klubu Sportowego, o tyle Frymarkiewicz dopiero po kilku latach gry w mieście włókniarzy trafił do Lublina*.

Obaj panowie spotykali się przy al. Unii Lubelskiej 2 między 1931 a 1935 rokiem, bo właśnie w tych latach, z krótką przerwą, zawodnikiem łódzkiej drużyny był mierzący sto osiemdziesiąt sześć centymetrów wzrostu golkiper. Dodajmy – golkiper jeden z najlepszych w kraju. I nie jest to jedynie rocznicowa kurtuazja, wystarczy bowiem prześledzić przedwojenne relacje z meczów futbolistów ŁKS-u, aby przekonać się jak ważną postacią drużyny był ten bramkarz.

– „Frymarkiewicz w bramce łodzian jest doskonały i ratuje ich nieraz z opresji”.
– „Od porażki drużynę łódzką uratował znakomicie broniący Frymarkiewicz w bramce”.
– „Szereg gorących sytuacyj powstaje pod bramką łodzian, wyjaśnia je jednak zawsze przytomny Frymarkiewicz.”
– „To co pokazał w drugiej połowie meczu było prawdziwym majstersztykiem”…

To zaledwie kilka z bardzo wielu pochlebnych recenzji, jakie można było przeczytać o łódzkim bramkarzu w popularnych przed wojną dziennikach. Swoją drogą niewiele brakowało, aby przygoda Frymarkiewicza z ŁKS-em zakończyła się przedwcześnie, bo pod koniec 1933 roku „Ilustrowana Republika” doniosła, że: „Znany bramkarz ligowej drużyny Ł.K.S-u, Frymarkiewicz, otrzymał ze swego macierzystego klubu skreślenie i, jak się dowiadujemy, wstąpi do jednej z drużyn warszawskich”.

Na szczęście kilka miesięcy później piłkarz powrócił do Łodzi (nie zdołałem ustalić, co stało za owym „skreśleniem”) i jako ełkaesiak rozegrał 26 sierpnia 1934 roku swój pierwszy mecz w reprezentacji Polski, stając się wówczas jedenastym piłkarzem klubu w kadrze i zarazem pierwszym bramkarzem (!), który dostąpił tego zaszczytu.
W meczu z Jugosławią zastąpił Antoniego Kellera już na początku spotkania, niestety Polska przegrała 1:4, a Frymarkiewicz podobnie jak inni bramkarze ŁKS-u z tego okresu – Antoni Piasecki i Stanisław Andrzejewski, zaliczył koniec końców tylko ten jeden mecz w narodowej kadrze.

W Łódzkim Klubie Sportowym zadebiutował natomiast 6 września 1931 roku w wygranym aż 7:0 meczu z Lechią Lwów, nieoczekiwanie zajmując miejsce słynnego Józefa Mili. W tych samych rozgrywkach wystąpił jeszcze w trzech spotkaniach i trzeba przyznać, że z Frymarkiewiczem między słupkami łodzianie spisywali się znakomicie – zwycięstwa z Czarnymi Lwów (2:1), Wartą Poznań (4:0) i remis z Polonią Warszawa (1:1) mówią zresztą same za siebie.

W następnym sezonie zakończonym największym ligowym sukcesem ŁKS-u przed wojną, czyli wysokim czwartym miejscem w tabeli, był już Frymarkiewicz kluczowym zawodnikiem i pojawił się na boisku w siedemnastu meczach. To z nim w składzie łodzianie pokonali Wisłę Kraków (2:0), Ruch Hajduki Wielkie (6:0) i przede wszystkim aktualnego wówczas mistrza Polski, czyli Garbarnię Kraków (6:1!), a w kolejnych rozgrywkach między innymi walczącą o mistrzowski tytuł Pogoń Lwów (5:0).

Bramkarz ŁKS-u należy w tamtym czasie to ścisłej ligowej czołówki, imponuje kocią zwinnością (jak wówczas mawiano – „elastycznością”), doskonałym chwytem i opanowaniem. Nieco gorzej radzi sobie na przedpolu, niemniej w większości z pięćdziesięciu trzech rozegranych w barwach łódzkiego klubu meczach nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Występuje zresztą w prestiżowych w dwudziestoleciu międzywojennym konfrontacjach międzymiastowych, reprezentując Łódź między innymi w starciach z Krakowem czy Lwowem.

Frymarkiewicz zadebiutował w ŁKS-ie w meczu z lwowską Lechią, a i jego ostatni występ w łódzkiej jedenastce przypadł na mecz z drużyną z Kresów. 25 sierpnia 1935 roku bramkarz pożegnał się z drużyną, niestety wysoko przegranym spotkaniem z Pogonią we Lwowie. Następnie przeniósł się do Lublina, gdzie do 1938 roku z powodzeniem reprezentował barwy miejscowej Unii, stając się zresztą ulubieńcem tamtejszych kibiców.

Podczas drugiej wojny światowej brał udział w zakazanych przez Niemców rozgrywkach piłkarskich. Reprezentował Bronowiczankę, ba, dotarł z nią nawet podczas pierwszych tajnych mistrzostw Lublina do finału. Jak na ironię losu Bronowiczanka uległa w decydującym pojedynku Unii Lublin 0:1, ale przecież nie wyniki były w tamtym czasie najważniejsze…

Frymarkiewicza wojna zaskoczyła w Łodzi, a do Lublina trafił bynajmniej nie z własnej woli. Ponoć znany piłkarz znalazł się w transporcie z Łodzi na Majdanek, na szczęście zdołał z niego zbiec zanim ten dotarł do niemieckiego obozu koncentracyjnego (Konzentrationslager Majdanek). Po ucieczce znalazł schronienie w Lublinie w czym ogromna zasługa jego kolegów, też zresztą sportowców, wśród których należy wymienić Janusza Cieślińskiego i znakomitego przedwojennego boksera Stanisława Zalewskiego, znanego później ze współpracy ze sztabem legendarnego Feliksa Stamma.

Henryk Frymarkiewicz zdołał przeżyć wojnę, a po jej zakończeniu prawdopodobnie powrócił do Łodzi. Tutaj też  6 sierpnia 1975 roku zmarł.
Jeśli któryś z sympatyków Łódzkiego Klubu Sportowego, historyków sportu lub dziennikarzy posiada informację na temat życia lub kariery sportowej tego piłkarza ŁKS-u, zachęcam aby podzielił się swą wiedzą – może dzięki temu zdołamy uratować od zapomnienia jeszcze jeden ełkaesiacki życiorys.

 

Remek Piotrowski

*       *       *

* Autorzy wydanej w 2008 roku książki „100 lat ŁKS”, Henryka Frymarkiewicza nazywają lublinianinem (cyt.: „Lublinian jak Król”, str. 184). Czy to więc oznacza, że informacja mówiąca o tym, że urodził się w Łodzi jest błędna?

Źródła:
– „Ł.K.S. – Ruch 6:0 (3:0). Wspaniała gra czerwonych…”, „Ilustrowana Republika”, nr 145 z 27.05.1932, s. 6.
– „Frymarkiewicz skreślony z sekcji piłkarskiej Ł.K.S-u, „Ilustrowana Republika”, nr 320 z 17.11.1933, s. 8.
– „Pogoń i Ł.K.S. zdobywają punkty zwyciężając rywali ligowych na ich własnem boisku”, „Przegląd Sportowy”, nr 51 z 27.06.1034, s. 4.
– „Ł.K.S. – Wisła 2:0 (0:0), „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, nr 175 z 26.06.1934, s. 10.
– „Warszawianka zdąża do środka tabeli…”, „Przegląd Sportowy”, nr 65 z 15.08.1934, s. 6.
– „Podgórze – ŁKS 1:1 (1:0). Przewaga krakowian. – Doskonała gra Frymarkiewicza”, „Ilustrowana Republika”, nr 221 z 13.08.1934, s. 6.
– Andrzej Gowarzewski, „Mistrzostwa Polski. Ludzie 1918-1939. 100 lat prawdziwej historii”, GiA, Katowice 2017.
– „100 lat ŁKS”, GiA, Katowice 2008.
– „1500 meczów piłkarzy ŁKS, Almanach 1927-1997”, Łódź 1997.

Zdjęcie: „Przegląd Sportowy”, nr 89 z 7.11.1934, s. 1. (zeskanowane zdjęcie pochodzi z meczu Polonia Warszawa – ŁKS 4:2. Podpis „PS” pod zdjęciem: „Puchniarz strzela rzut karny na meczu Polonia Ł.K.S. 4:2. Frymarkiewicz źle przewidział kierunek lotu piłki”).

©ŁKSFANS.PL